"Femme fatale o czystym sercu". Wystawa prac Katarzyny Karpowicz
W warszawskim salonie sztuki galeriaart.pl można obejrzeć wystawę 20 obrazów Katarzyny Karpowicz. - Chciałam opowiedzieć o roli kobiety oraz o schematach, w które wpisuje nas społeczeństwo, a nieraz i my same. Problem ten jest jednak znacznie bardziej złożony - mówiła artystka.
Obraz "Najważniejsze wsparcie" autorstwa Katarzyny Karpowicz
Foto: galeriaart.pl
Od 13 marca w galeriaart.pl na ulicy Bednarskiej w Warszawie można zobaczyć wystawę krakowskiej malarki Katarzyny Karpowicz. "Pure Hearted Femme Fatale" to wystawa, która opowiada o roli kobiety i schematach, w jakie jest ona wtłaczana.
Posłuchaj audycji Trójki:
- Wystawa "Kantor. Terapia widzeń" w Cricotece. Audycja "Terra kultura"
- Audycja "Trzecia strona obrazu" w Trójce
Wystawa prac Katarzyny Karpowicz
Ekspozycja skupia się na cyklu "Ludzie i maski" i serii "Wachlarze". Motywy te stały się jednym z rozpoznawalnych znaków jej twórczości. - Dzięki nim powstaje swoiste teatrum. Znaczenie mają nie tylko dłonie, lecz także gesty podtrzymujące te symboliczne przedmioty - maski, wachlarze czy magiczne kule - mówiła w rozmowie z PAP Katarzyna Karpowicz.
- Wystawa nosi tytuł "Pure Hearted Femme Fatale", czyli "Femme fatale o czystym sercu" i opowiada o tym, że my, kobiety, jesteśmy bardzo złożone i trudno nas podsumować jakąkolwiek łatką czy określeniem - zaznaczyła.
Karpowicz sprecyzowała, jakie obrazy wybrała na wystawę. - Są wyszukane i nasycone w kolorze, ale także w natężeniu emocji. W zależności od tego, w jakim miejscu życia znajduje się odbiorca czy widz, może to wszystko być odczytywane osobiście, symbolicznie, uniwersalnie. Wszystko zależy od człowieka, który patrzy - precyzuje.
"Chciałabym, abyśmy mogli kierować swoim życiem tak, jak pragniemy"
- Na wystawie zaprezentuję 20 obrazów. Poprzez nie chciałam opowiedzieć o roli kobiety oraz o schematach, w które wpisuje nas społeczeństwo, a nieraz i my same. Problem ten jest jednak znacznie bardziej złożony. Zarówno mężczyźni, jak i kobiety poruszają się w szerokim wachlarzu możliwości definiowania siebie i decydowania o własnym losie. Chciałabym, abyśmy mogli kierować swoim życiem tak, jak pragniemy - bez względu na oceny innych i próby zamykania nas w ciasnych ramach. Moim celem było podarowanie wolności sobie, ale przede wszystkim odbiorcom, by dzięki tym obrazom zastanowili się, czy te wszystkie ograniczenia są nam potrzebne - powiedziała Karpowicz.
Na pytanie, czy malarstwo może być zachętą do buntu, artystka odpowiedziała: - Chciałabym każdego człowieka namówić do tego, żeby się zbuntował przeciwko schematom, w które sam się wpisał i w które nas wpisano. Wydaje mi się, że ważna jest otwartość na siebie i na to, żeby dać sobie spokój z określaniem siebie w kategoriach, które często są wiążące czy krzywdzące, bo ograniczają.
Katarzyna Karpowicz opowiedziała także, jak powstawała jej wystawa na warszawskim Mariensztacie. - Nigdy nie miałam możliwości, żeby obrazy cyklu "Ludzie i maski" zebrać w jedno i zobaczyć, jak one z sobą korespondują, jak się wymieniają energią. To wystawa trochę o kobietach, trochę o sobie, trochę o każdym z nas, każdym człowieku, która będzie oscylować wokół bardzo wyszukanego, wysublimowanego koloru - tłumaczyła Karpowicz.
Karpowicz: na moich obrazach przywołuję dobro
Wśród prezentowanych dzieł znalazła się m.in. praca "Najważniejsze wsparcie" - przedstawia kobiety w czułym geście, przytulające się do siebie. Artystka powiedziała, że ten obraz to opowieść na trudne czasy. - Czasy wojen, konfliktów, załamań, krachów i wszelkiego zła, które się dzieje obecnie. Wielkiej niepewności pod każdym względem. Na moich obrazach przywołuję to dobro, które mamy obok siebie, czyli drugiego człowieka. Chciałam sobie i innym przypomnieć o tym, że najważniejsze wsparcie, nad jakim można pracować i jakim można się otoczyć, to właśnie wsparcie drugiego człowieka, który jest dla nas bliski, który jest przyjacielem, który jest częścią naszego życia. Na tym obrazie widać dukt dłoni, rytm opadających wzajemnie na ramiona głów, wytchnienia - powiedziała artystka.
Malarka dodała, że wszystkie obrazy z serii "Ludzie i maski" opowiadają o niełatwych sytuacjach: - Jest tam też dużo trudnych emocji, ale zawsze jest jakiś happy end, który polega właśnie na tym, że obok jest drugi człowiek i dobro, które płynie między ludźmi.
"Malarstwo pozwala się zatrzymać"
Artystka dopowiada też, jak sztuka wpływa na człowieka. - Malarstwo pozwala się zatrzymać. Jeżeli ktoś ma czas na to, żeby popatrzeć chwilę na obraz, to znaczy, że w tym pędzącym świecie chociaż zatrzymał się na czymś i naprawdę spojrzał w głąb siebie. Bo patrząc na obrazy czy ogólnie na sztukę, a nawet słuchając muzyki czy czytając książkę, wchodzimy w głąb swojej własnej wrażliwości. Bo każdy zupełnie inaczej odczyta obraz, każdy stwierdzi zupełnie co innego, patrząc na to samo dzieło sztuki - zauważyła.
Katarzyna Karpowicz to malarka urodzona w 1985 roku w Krakowie, pochodzi z artystycznej rodziny. Studiowała na krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych. Uzyskała dyplom w pracowniach prof. Leszka Misiaka i prof. Grzegorza Bednarskiego w 2010 roku. Prace Katarzyny Karpowicz znajdują się w kolekcji Muzeum Sztuki Współczesnej w Gdańsku, Muzeum POLIN w Warszawie oraz w wielu kolekcjach prywatnych w kraju i za granicą.
Wystawę Katarzyny Karpowicz "Pure Hearted Femme Fatale" można oglądać od 13 do 24 marca w galeriaart.pl na ul. Bednarskiej 14 w Warszawie. Kuratorką wystawy jest Justyna Stasiek-Harabin.
Ewelina Kołaczek, PAP