"Raj i więzienie stają się nie do odróżnienia". W Trójce o filmie "Glorious summer"

Upalne lato, renesansowy pałac. Trzy kobiety trwają w beztroskim stanie zawieszenia, a enigmatyczny system spełnia wszystkie ich życiowe potrzeby. Istnieje tylko jedna zasada: nie wolno im przekroczyć otaczającego posiadłość muru.  - W naszym filmie trudno odróżnić raj od piekła - mówią w Trójce reżyserzy Helena Ganjalyan i Bartosz Szpak.

"Raj i więzienie stają się nie do odróżnienia". W Trójce o filmie "Glorious summer"

Bartosz Szpak i Helena Ganjalyan odbierają Szafirowe Lwy na Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych za film "Glorious summer"

Foto: Karol Makurat/REPORTER/EastNews

W filmie "Glorious summer"  na pierwotnie idyllicznym obrazku pojawiają̨ się̨ rysy. Skupiony na welnessowych afirmacjach plan dnia zaczyna przypominać́ zniewolenie, a spod uśmiechów i pogodnej powierzchowności przebijają odkładane latami złość, gniew i palące pragnienie wolności. Bohaterki zaczynają komunikować się za pomocą własnego kodu i potajemnie "ćwiczą umieranie”, desperacko usiłując wypracować plan ucieczki. Czy wychowane w wiecznej niedojrzałości kobiety będą̨ w stanie przekroczyć granice, które wyznaczył im system?  Film "Glorious summer" otrzymał Szaforowe Lwy na Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni w 2025 roku.

Posłuchaj audycji w Trójce:


"Opresja w białych rękawiczkach"

- W filmie opresja, która pojawia się w ich rzeczywistości, która ich trzyma w pewnym zniewoleniu, jest w białych rękawiczkach - mówił w "Trójkowo, Filmowo" Bartosz Szpak.  - W momencie, kiedy jakiś system wokół nas tworzy właśnie ten raj i ten raj bardzo wiele potrzeb spełnia, to trudno znaleźć jakiś punkt, od którego się odbijamy i który nam daje jednoznaczny powód do buntu - wyjaśniał. 

Skąd pojawił się pomysł takiego filmu? - Droga do filmu zaczęła się kilka lat temu, kiedy pracowaliśmy nad spektaklem na Festiwal Szekspirowski. Zaczęliśmy eksplorować temat państwa opiekuńczego do granic absurdu - opowiadała Helena Ganjalyan.

- Zastanawiało nas to, jak takie państwo może manipulować językiem, w jaki sposób właśnie wyglądałby taki współczesny totalitaryzm, w którym jego ramy nie są tak wprost określane, w którym opresja i zniewolenie odbywa się takimi narzędziami, które jest trudno nam rozpoznać - mówiła. Po latach twórcy wrócili do tematu.

Film jest pełnometrażowym debiutem reżyserów.

"Glorious summer" to bardzo kameralny film, właściwie skupiony na trzech, czterech głównych bohaterkach. - Ten film bardzo powoli wchodzi pod skórę, jeśli się jest na niego otwartym - mówiła reżyserka. 

Wiele interpretacji poza geograficznym kontekstem

- Nasz film jest na tyle otwarty i na tyle niedopowiedziany, że zostawia bardzo duże pole dla widzów. I to nas bardzo cieszy - podsumował Bartosz Szpak. Twórcy podkreślają, że produkcja pozwala ma mnogość interpretacji zupełnie poza geograficznym kontekstem. 

Film "Glorious summer" w kinach od 20 lutego.