Przydacz wysłany na Radę Pokoju. "Prezydent chce trzymać się blisko Trumpa"

Szef prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej weźmie udział w inauguracji Rady Pokoju Donalda Trumpa. Marcin Przydacz będzie w Waszyngtonie reprezentował Karola Nawrockiego. - Prezydentowi chodzi o to, by trzymać się blisko Trumpa - stwierdził w "Pulsie Trójki" Wojciech Przybylski (Visegrad Insight). Daria Al Shehabi ("Dziennik Gazeta Prawna") zwróciła uwagę, że "rząd wciąż nie wyszedł z uchwałą, która by jednoznacznie definiowała to, czy Polska przystąpi, czy nie przystąpi do Rady Pokoju". 

Przydacz wysłany na Radę Pokoju. "Prezydent chce trzymać się blisko Trumpa"

Karol Nawrocki i Marcin Przydacz

Foto: Adam Burakowski/East News

Najważniejsze informacje w skrócie:

  • W czwartek w Waszyngtonie odbędzie się inauguracja Rady Pokoju, którą powołał Donald Trump
  • Polska nie przystąpiła do tego gremium, ale na inaugracji - jako reprezentant Karola Nawrockiego - pojawi się Marcin Przydacz

W czwartek, 19 lutego, na spotkaniu w Waszyngtonie inaugurującym Radę Pokoju prezydenta Karola Nawrockiego będzie reprezentował szef Biura Polityki Międzynarodowej Marcin Przydacz - poinformował we wtorek na X rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz.

Premier Donald Tusk powiedział nieco wcześniej we wtorek, że rząd nie przewiduje w obecnych okolicznościach i warunkach uczestnictwa w Radzie Pokoju. - Ewentualna wizyta w Waszyngtonie przedstawiciela prezydenta będzie miała charakter obserwacyjny, a więc w charakterze obserwatora przedstawiciel Polski może oczywiście uczestniczyć w tych obradach - powiedział premier.

Daria Al Shehabi ("Dziennik Gazeta Prawna") i Wojciech Przybylski (Visegrad Insight) gośćmi Moniki Suszek (Puls Trójki)
16:38
+
Dodaj do playlisty
+

"Cały czas obserwujemy przepychankę"

Wojciech Przybylski uważa, że obecność Marcina Przydacza na inauguracji Rady Pokoju, "to jeden z zabiegów prezydenta Nawrockiego i jego otoczenia o bardzo bliskie związki ze środowiskiem Donalda Trumpa, ze środowiskiem MAGA".

- Tak przede wszystkim tłumaczyłbym tę nadgorliwość w wysiłkach, by prezydent miał tam jakąś reprezentację. Prezydentowi chodzi o to, by trzymać się blisko Trumpa - stwierdził. Gość "Pulsu Trójki" wyraził opinię, że jest to także "rozgrywka obliczona dla wyborców Karola Nawrockiego, dla radykalnej prawicy, popierającej Trumpa".

- To pewnego rodzaju teatr, który miał służyć i nadal służy, budowaniu tego ścisłego związku z projektem ideologicznym, którego reprezentantem i czołowym przedstawicielem jest właśnie Donald Trump - tłumaczył.

Daria Al Shehabi powiedziała, że rozmawiała z przedstawicielami Kancelarii Prezydenta, od których usłyszała, że nie ma innej możliwości, jak wysłanie do Waszyngtonu Marcina Przydacza, bo "rząd wciąż nie wyszedł z uchwałą, która by jednoznacznie definiowała to, czy Polska przystąpi, czy nie przystąpi do Rady Pokoju". Dodała, że z kolei MSZ podkreśla, że to prezydent musi najpierw wystąpić z formalnym wnioskiem o to, żeby taka uchwała była procedowana. - I tutaj cały czas obserwujemy taką przepychankę - przyznała.

Najczęściej czytane

Źródło: Trójka
Prowadząca:
 Monika Suszek
Opracowanie: Paweł Michalak