"To będzie rozgadana płyta". O nowym albumie Fisza i Emade

- Tak będzie na całej płycie. Jest ona cała zagadana - zapowiada w audycji "Tu Myśliwiecka 3/5/7" Bartosz "Fisz" Waglewski. W rozmowie z Maciejem Jankowskim raper i autor tekstów ujawnił, czego możemy spodziewać się po nowym albumie, nad którym pracuje wraz z Emade.

"To będzie rozgadana płyta". O nowym albumie Fisza i Emade

Fisz odwiedził Macieja Jankowskiego w audycji "Tu Myśliwiecka 3/5/7"

Foto: Aleksandra Buczyńska/Trójka

Wydana 6 lutego piosenka "14. piętro" duetu Fisz Emade Tworzywo to zapowiedź ich nowego albumu, który miał być początkowo suplementem do wydanego w 2025 roku "25". Na nowym wydawnictwie bracia Waglewscy mają ponownie wejść w świat rapu i zabawy słowem w obrębie języka polskiego.

Posłuchaj audycji Trójki

Nowy album Fisza i Emade: gadanie, opowiadanie i rapowanie

- Jest to właściwie pierwsza cała zarapowana, zagadana płyta od czasów "Heavi Metalu" i "Zwierza bez nogi" - potwierdza Fisz w audycji "Tu Myśliwiecka 3/5/7". - Wydaje mi się, że jeżeli się gada i opowiada, to jest to takie połączenie tego co się dzieje dzisiaj z tym, czym nasiąknęliśmy i jesteśmy, jakie mamy zamiłowania - dodaje artysta.

Rozmówca Macieja Jankowskiego zaznacza, że nowy album jest też opowieścią o tym, dlaczego muzyka rap jest tak ważna dla Fisza i Emade. - Jest to muzyka słów; dla Piotrka (Piotr "Emade" Waglewski - red.) jest to wyzwanie, bo jest to muzyka minimalistyczna. Pierwsza piosenka, "14. piętro", jest właściwie pozbawiona bębnów. (...) Mieliśmy też wersję z nimi, ale sam zadecydował, że bębnów nie będzie - opowiada Bartosz Waglewski.

Opowieść z udziałem przedstawicieli różnych pokoleń

Materiał na nowy album Fisza i Emade w większości stworzyli jako duet. Usłyszymy tam jednak gości. Tych Fisz i Emade na razie nie ujawniają, z jednym wyjątkiem: na płytę bowiem dograł się Szczyl. W obrębie albumu mają pojawić się, jak zaznacza gośc radiowej Trójki, przedstawiciele różnych pokoleń.

- Cieszę się, że udało się zebrać kilku gości i są to goście z różnych pokoleń. I że to jest jakaś taka kontynuacja tego, co w rapie lubiliśmy najbardziej: z jednej strony troszkę dystansu, z drugiej zabawy słowem. Pojawiają się też żywe instrumenty - wskazuje Fisz. - Jestem zadowolony z tej opowieści. Nie ukrywam, że tak od czasó "Mamuta" myślałem, że nie wrócę już do formy czysto rapowej, że nie mam już o czym opowiadać. Ale okazuje się, że rap, czyli samo gadanie, może zainspirować naprawdę dużo rzeczy i historii. Też takich międzypokoleniowych. O tym też jest płyta: o tym, jak różne pokolenia mogą znaleźć wspólny język - zdradza artysta.

qch