Hit znienawidzony przez swoich twórców? "Shiny Happy People" od R.E.M.

Czy jeden z największych przebojów zespołu może być nielubiany przez jego twórców? Przykład "Shiny Happy People" autorstwa R.E.M. bywa często przywoływany w tym kontekście, choć rzeczywistość okazuje się znacznie bardziej złożona. Historię utworu i stosunek zespołu do własnego hitu przybliżył Kuba Ambrożewski w audycji "Piosenka do Wyjaśnienia".

Hit znienawidzony przez swoich twórców? "Shiny Happy People" od R.E.M.

R.E.M. - "Shiny Happy People" w Piosence do Wyjaśnienia

Foto: screen/youtube.com/remhq

Zespół R.E.M. do dziś uchodzi za jedną z najważniejszych formacji w historii amerykańskiego rocka. W ich dorobku nie brakuje utworów, które na stałe zapisały się w historii muzyki popularnej. Jednym z nich jest "Shiny Happy People" - przebój, którego grupa nigdy nie zagrała na żywo. Czy oznacza to, że muzycy nie przepadali za własnym hitem? O złożonej historii utworu opowiedział Kuba Ambrożewski w audycji "Piosenka do Wyjaśnienia".


Hit, którego nie lubią jego twórcy? "Shiny Happy People" od R.E.M.

-  Lista wielkich przebojów, za którymi ich twórcy nie przepadają, jest długa i szeroka. Jednak większość z nich, z mieszanymi uczuciami, wykonuje nielubiane utwory ku uciesze publiczności. Dlatego przypadek jednego z największych przebojów R.E.M. jest tak jaskrawy, przewrotny i fascynujący. Kwartet z Athens w stanie Georgia był już w drugiej połowie lat 80. przez dziennikarzy określany jako najważniejszy rockowy zespół w Ameryce - opowiada Kuba Ambrożewski.

Światowy sukces grupy ugruntował singiel "Losing My Religion". Kolejny wybór wydawniczy zespołu wyraźnie jednak odbiegał od mroczniejszej estetyki tego utworu.

- Wraz z wydanym wiosną 1991 roku singlem "Losing My Religion” popularność zespołu osiągnęła poziom największej ligi. Z jakiegoś powodu świat pokochał tę długą, mroczną piosenkę, w której nie było nawet regularnego refrenu. W tym kontekście wybór "Shiny Happy People" na kolejny singiel był co najmniej ekscentryczny. Pomysł polegał na stworzeniu najbardziej radosnej, popowej piosenki, jaką można sobie wyobrazić. Już na poprzednich albumach R.E.M. sięgali po estetykę określaną jako "bubblegum" oraz inspiracje zespołami takimi jak The Monkees. Przykładem może być "Stand" z 1988 roku - tłumaczy prowadzący audycję.

W utworze pojawiła się również warstwa ironiczna, odnosząca się do propagandy komunistycznych Chin.

-  W przypadku "Shiny Happy People" zostało to posunięte do ekstremum. Była w tym jednak warstwa ironii - "szczęśliwi, rozpromienieni ludzie trzymający się za ręce" to fraza zaczerpnięta z plakatu propagandowego chińskiej partii komunistycznej, rozpowszechnianego po masakrze na placu Tiananmen. Ta historia pasuje jednak do obrazu świata wykreowanego w piosence, w którym wszyscy są przepełnieni miłością. W nagraniu Michaela Stipe’a wsparła charyzmatyczna wokalistka Kate Pierson z zespołu The B-52’s, również pochodzącego z Athens - opowiada Ambrożewski.

Posłuchaj audycji w Trójce:

Prawda na temat utworu jest zupełnie inna?

Choć "Shiny Happy People" stało się jednym z największych hitów zespołu, muzycy przez lata wyraźnie dystansowali się od utworu, chociaż po latach basista grupy przyznał, że pogłoski mówiące o nienawiści do utworu są stanowczo przesadzone.

- Latem 1991 roku piosenka była ogromnym przebojem, ale członkowie zespołu, szczególnie wokalista, odcinali się od niej. R.E.M. nigdy nie wykonali jej na żywo. Utwór nie trafił też na żadne oficjalne składanki typu "Greatest Hits". Michael Stipe czuł się zakłopotany tą piosenką, twierdząc, że została pomyślana jako utwór dla dzieci. Basista Mike Mills przyznał po latach, że rzeczywiście tak było, ale dodał: "To nieprawda, że nienawidzimy tej piosenki. Jesteśmy z niej dumni" - puentuje prowadzący "Piosenki do Wyjaśnienia".

Mateusz Wysokiński