Nieznane nagranie Pink Floyd w internecie. Publikacja po niemal 50 latach

Nieznane dotąd nagranie wideo Pink Floyd ujrzało światło dzienne. Archiwiści z Pink Floyd Research Group odnaleźli zapis koncertu sprzed niemal pół wieku, który przez dekady pozostawał poza oficjalnym obiegiem i nie był publikowany w żadnej formie.

Nieznane nagranie Pink Floyd w internecie. Publikacja po niemal 50 latach

Nieznane nagranie Pink Floyd zostało opublikowane w internecie.

Foto: Archive/Mary Evans Picture Library/East News

Pink Floyd mają za sobą całe lata wspaniałej kariery muzycznej, a co za tym idzie - bardzo bogate archiwum. Wydawać by się mogło, że w przypadku klasyków rocka wszystkie nagrania studyjne oraz zapisy koncertów zostały już dawno odkryte. Okazuje się jednak, że nie, czego dowodzą badacze z Pink Floyd Research Group. Odnaleźli oni niepublikowany zapis koncertu grupy z 1977 roku.

Nagranie koncertu Pink Floyd przeleżało prawie 50 lat w archiwach. Teraz ujrzało światło dzienne

Opublikowane przez Pink Floyd Research Group nagranie prezentuje dziesięciominutowy fragment koncertu zespołu, zarejestrowany 7 maja 1977 roku w Anaheim w Kalifornii.

Nagranie jest ważnym elementem historii zespołu i rocka jako takiego - Pink Floyd byli wówczas w trakcie trasy promującej album "Animals" i zagrali w Anaheim dwa koncerty. Opublikowany w internecie zapis pochodzi z drugiego z nich.

Posłuchaj audycji w Trójce:

Pink Floyd Research Group o publikacji

Jak podkreślają przedstawiciele Pink Floyd Research Group, nagranie ma ogromne znaczenie dokumentalne  i pokazuje zespół w szczytowej formie koncertowej.

- To nagranie jest absolutnie niewiarygodne, bez dwóch zdań. To nie tylko pierwsze naprawdę dobre nagranie ich wykonania utworu Wish You Were Here z 1977 roku, ale także zawiera niesamowite ujęcia z części szóstej; świetne ujęcia wszystkich sześciu członków na scenie (w tym gitarzysty Snowy’ego White’a i saksofonisty Dicka Parry’ego); niesamowite ujęcia Davida wykonującego solo slide w częściach 6–9; przejścia między partiami; pełną sekcję wokalną z części siódmej; ciekawe ujęcia z części 6–9 i Money; całe solo saksofonowe Dicka Parry’ego w Money; oraz absolutnie niesamowite zbliżenia Gilmoura śpiewającego i grającego Money. Można tak wymieniać bez końca - piszą przedstawiciele organizacji.

Mateusz Wysokiński