90 minut na infolinii, 4 miesiące do lekarza. To dlatego system nie działa jak trzeba
Gdy pacjent w Polsce czeka średnio ponad cztery miesiące na wizytę u specjalisty, a na infolinii potrafi utknąć nawet 90 minut, trudno mówić o sprawnym systemie ochrony zdrowia. - To, co tu nie działa, to przede wszystkim organizacja, a nie brak pieniędzy - powiedziała w Trójce Agata Szczepańska z portalu Rynek Zdrowia. - System jest skonstruowany tak, że zbyt wielu pacjentów trafia od razu do specjalistów, zamiast być leczonych w POZ - stwierdził z kolei Stanisław Maćkowiak z Federacji Pacjentów Polskich.
Kolejki do lekarzy specjalistów do stały problem systemu ochrony zdrowia
Foto: PIOTR KAMIONKA/REPORTER/East News
Najważniejsze informacje w skrócie:
- Jednym z głównych problemów systemu ochrony zdrowia w Polsce są kolejki do lekarzy specjalistów
- Kolejne ekipy rządzące próbują rozwiązać ten problem
- Tę sprawę w radiowej Trójce komentowali Agata Szczepańska i Stanisław Maćkowiak
OGLĄDAJ. Agata Szczepańska i Stanisław Maćkowiak gośćmi Moniki Suszek
To, że system ochrony zdrowia w Polsce wymaga reformy, wiadomo nie od dziś. Jednak naczelnym pomysłem polityków w ostatnich dziesięcioleciach jest dosypywanie pieniędzy, co niektórzy komentatorzy porównują do dolewania wody do dziurawego wiadra. I gołym okiem widać, że takie próby naprawy tego bardzo ważnego sektora życia publicznego nie przynoszą zamierzonych efektów. A na prawdziwe reformy, takie jak likwidacja kas chorych wiele lat temu, politycy raczej się nie decydują. Obawiają się bowiem, że nawet w przypadku bardzo dobrych decyzji, na początku funkcjonowania nowego systemu, jak to zwykle bywa, będą pewne problemy i niedogodności dla pacjentów. A system ochrony zdrowia to dość czułe miejsce, którego sposób funkcjonowania może się przełożyć na stopień poparcia dla rządu. Dlatego kolejne ekipy rządzące w Polsce unikają systemowych zmian w ochronie zdrowia.
Tymczasem według raportu Fundacji Watch Health Care w Polsce na wizytę do lekarza specjalisty trzeba czekać średnio ponad cztery miesiące. Najdłużej pacjenci czekali na świadczenie chirurgii plastycznej, związane z rekonstrukcją piersi po ich amputacji oraz na usługi stomatologiczne. Raport wskazuje też, że niemal 80 proc. badanych stwierdza, że problem zaczyna się już z chwilą dzwonienia do placówki medycznej. Inne dość drastyczne przykłady z zestawienia Watch Health Care pokazują, że 21 miesięcy czeka się na leczenie aparatem ortodontycznym, a 19 miesięcy w przypadku operacji zastawki serca.
Eksperci wskazują, że problem nie ma głównie finansowego charakteru. - Wydaje mi się, że głównym problemem nie są pieniądze. Choć bez nich na pewno trudniej reformuje się i wprowadza się zmiany. Natomiast jak się patrzy na ten raport, to wydaje się, że jest to kwestia organizacji. Coś szwankuje z organizacją systemu, w tym jak jest on poukładany - powiedziała Agata Szczepańska z portalu Rynek Zdrowia. I wskazała na trudności związane z pierwszym kontaktem - kiedy pacjent próbuje dodzwonić się do przychodni lub innej placówki. - Okazuje się, że na 292 połączenia, które wykonał jeden z ankieterów, 229, czyli 87 proc. to były połączenia powtórne. Zatem musiał on jeszcze raz zadzwonić do tej samej placówki, przynajmniej dwa razy dzwonił w to samo miejsce. Rekordem było 50. miejsce w kolejce dzwoniących. A prawie 90 minut to maksymalny czas oczekiwania na linii. Zatem to już tu zaczyna się problem - podkreśliła rozmówczyni radiowej Trójki.
Kolejki do lekarzy specjalistów. "To nie kwestia pieniędzy"
- I to nie jest kwestia pieniędzy, ale kwestia złej organizacji. Pomijam już takie kwiatki, które się zdarzają, że duża część z nas nie zna nawet swojego lekarza podstawowej opieki zdrowotnej. Dlaczego tak się dzieje? Bo aby się do niego dostać, trzeba wstać o szóstej rano i pofatygować się osobiście do poradni po numerek, więc w konsekwencji korzystamy najczęściej z prywatnej opieki medycznej. Przynajmniej my, tu w Warszawie, bo kolejnym wątkiem tej rozmowy jest wykluczenie komunikacyjne - stwierdziła Agata Szczepańska.
Stanisław Maćkowiak z Federacji Pacjentów Polskich zaznaczył z kolei, że nie jest zdziwiony raportem Fundacji Watch Health Care. - Wynika z niego, że w systemie cały czas były kolejki. Wydawało się, że próby zmiany systemu zmniejszą te kolejki, ale jak dotąd te wszystkie działania były mało efektywne. Wydawało się, że pieniądze dosypane do systemu przyniosą efekty - a były włożone naprawdę ogromne środki - ale to też nie dało oczekiwanych rezultatów - podkreślił. W jego opinii na taki stan rzeczy składa się wiele elementów. - Sama forma pracy naszego systemu wymusza takie sytuacje. Próba dostania się do specjalisty, kiedy system jest skonstruowany tak, że duża grupa pacjentów jest leczona specjalistycznie, a nie w POZ, skutkuje właśnie ogromnymi kolejkami - powiedział Stanisław Maćkowiak.
Ekspert wskazał na bardziej skuteczne rozwiązania, które funkcjonują w innych krajach. - Kiedy patrzymy na inne systemy, gdzie tych problemów nie ma albo są mniejsze, to wygląda to w ten sposób, że pacjenci leczeni są głównie na poziomie POZ-u, a gdy stan chorego jest na tyle skomplikowany, że lekarz POZ-u nie ma możliwości przyjścia mu z pomocą, wtedy taki pacjent jest kierowany do AOS-u, czyli Ambulatoryjnej Opieki Specjalistycznej. Wtedy, po konsultacji oraz otrzymaniu odpowiedniej diagnozy, chory jest z powrotem kierowany do POZ-u i jest leczony - podkreślił gość radiowej Trójki. Zaznaczył, że w Polsce sytuacja jest odwrotna. - Kiedy pacjent jest kierowany to AOS-u, to zostaje w tym AOS-ie. W związku z tym ilość możliwości AOS-u jest automatycznie wyczerpywana. Dokładnie to samo jest z leczeniem szpitalnym - powiedział Maćkowiak.
- Ziobro niczym żołnierze wyklęci? "Na szczęście nie muszę jeszcze strzelać"
- Ziobro może stracić azyl na Węgrzech. "Zmiana polityki azylowej"
- Zbigniew Ziobro boi się polskiego sądu? Kwiecień: system niesprawiedliwości
Źródło: Trójka
Prowadząca: Monika Suszek
Opracowanie: Robert Bartosewicz