O lęku wywoływanym przez polityków. Rozmowa z ekspertami w Klubie Trójki

Narracja płynąca z ust światowych polityków jeszcze kilka lat temu byłaby nie do pomyślenia. Trudno wyobrazić sobie, aby jeszcze niedawno, tak jak robi to dziś Donald Trump, prezydent Stanów Zjednoczonych otwarcie groził swojemu sojusznikowi z NATO w kontekście Grenlandii albo w tak prosty sposób zarządzał społecznymi lękami. Zmiana języka polityki, eskalacja retoryki oraz coraz częstsze odwoływanie się do emocji i strachu stały się zjawiskami, które realnie wpływają na debatę publiczną i postrzeganie świata przez obywateli. O tym, skąd bierze się ta zmiana i jakie może mieć konsekwencje, porozmawialiśmy z ekspertami w audycji "Klub Trójki"

O lęku wywoływanym przez polityków. Rozmowa z ekspertami w Klubie Trójki

Jak politycy zarządzają lękiem?

Foto: PAP/EPA

W Klubie Trójki porozmawialiśmy o bardzo niepokojącym zjawisku. Jako globalna publiczność coraz częściej przecieramy oczy ze zdumienia, widząc obrazy i słysząc wypowiedzi, które jeszcze dekadę temu byłyby politycznym samobójstwem. Prezydent Nawrocki ściska się z przywódcą gangu, faszyzujący narodowcy sieją nienawiść wobec Ukraińców, a Donald Trump otwarcie mówi, że przejmie Grenlandię "siłą albo po dobroci". Dlaczego przekazy, które jeszcze kilka lat temu byłyby nieakceptowalne, dziś są stałym elementem debaty publicznej? Jak to możliwe, że język strachu i konfrontacji stał się skuteczniejszy niż narracje oparte na nadziei i wspólnocie? Jak pokazują badania, aż 90 procent ludzkich decyzji opiera się na emocjach. Politycy doskonale zdają sobie z tego sprawę. Metody takie jak budowanie wizerunku „jednego z nas” czy odwoływanie się do pozytywnych emocji przestały jednak działać. Dziś skutecznym narzędziem mobilizacji okazuje się strach. W Klubie Trójki Maciej Wasielewski rozmawiał o tym z psycholożką i politolożką dr Dominiką Bulską z Uniwersytetu SWPS, profesorem politologii Olgierdem Annusiewiczem oraz redaktorem naczelnym portalu Demagog.pl Marcinem Kosteckim, koordynującym m.in. działania zespołu zajmującego się weryfikacją wypowiedzi polityków.

O lęku wywoływanym przez polityków. Jak zmieniła się narracja?

Jak mówi Dominika Bulska, normy obowiązujące w debacie publicznej uległy znacznemu rozluźnieniu, a jednym z kluczowych czynników tej zmiany było pojawienie się Donalda Trumpa w światowej polityce.

- Pojawienie się Donalda Trumpa bardzo silnie wpłynęło na te normy. Pojawienie się takiej osoby w tak dużym nasileniu w dyskursie publicznym sprawiło, że te normy się troszkę poluzowały. One się poluzowały w Stanach i w Europie i w Polsce. Stopniowo luzują się w tych społeczeństwach. To sprawia, że zaczynamy być bardziej akceptujący względem wypowiedzi, które jeszcze kilka lat temu byłyby nieakceptowalne - mówi Dominika Bulska.

Zdaniem Olgierda Annusiewicza ogromną rolę w tej zmianie odegrały także media społecznościowe.

– Zacznijmy od mediów społecznościowych i tego, co się tam dzieje. Połóżmy nacisk na to, że sposób komunikacji w mediach społecznościowych stał się takim standardem, który się rozszerza. Czyli co mogę zrobić w sieci, to mogę to robić wszędzie. Z kolei ta komunikacja jest bardzo emocjonalna, w której użytkownicy od lat pozwalali sobie na więcej – mówi Annusiewicz.

Posłuchaj audycji w Trójce:

"Politycy zaczęli mówić językiem swoich wyborców"

– Jest jeszcze jedno zjawisko – politycy starają się mówić do swoich wyborców takim językiem, jakim ci wyborcy się porozumiewają. Oczywiście czasem jest on nieco „lepszy” jakościowo, jeśli chodzi o składnię czy unikanie wulgaryzmów, ale jeśli mówimy o prostocie przekazu i jego jednoznaczności, to politycy bardzo wyraźnie naśladują wyborców - dodaje Olgierd Annusiewicz.

Z kolei Marcin Kostecki z Demagog.pl zwraca uwagę na skalę dezinformacji obecnej w wypowiedziach polityków.

- Tylko około jednej czwartej tego, co sprawdziliśmy, okazało się prawdą. Oczywiście z naszych analiz nie można wyciągać prostego wniosku, że tylko jedna czwarta wypowiedzi polityków jest prawdziwa, bo my celowo sprawdzamy te wypowiedzi, które budzą podejrzenia lub wątpliwości odbiorców – mówi Kostecki.

Dominika Bulska podkreśla, że kluczową zmianą ostatnich lat jest sposób zarządzania lękiem w polityce.

- Na pewno tym, co się zmieniło i co obserwujemy, jest zagospodarowanie lęku jako narzędzia mobilizacji politycznej. Widzieliśmy to już od 2015 roku, kiedy PiS zagospodarował lęk wobec uchodźców i na tym wyrósł do władzy. Widzimy to również dziś – i to nie dotyczy wyłącznie polityków konserwatywnych. Koalicja Obywatelska także gra tym lękiem. Obiektywny poziom lęku rośnie, ale to, co się zmieniło, to sposób wykorzystywania go do zdobywania wyborców - podkreśla Dominika Bulska.

Całości rozmowy i spotkania z ekspertami posłuchasz tutaj.

 Mateusz Wysokiński