Wizja samotnego astronauty i Kubrick, czyli David Bowie i "Space Oddity"

"Space Oddity" to pierwszy wielki hit Davida Bowiego. Utwór, którego premiera zbiegła się z historycznym lądowaniem na Księżycu i na zawsze wpisała się w popkulturowy pejzaż końca lat 60. Historię powstania tej piosenki opowiedział Kuba Ambrożewski w audycji "Piosenka do Wyjaśnienia".

Wizja samotnego astronauty i Kubrick, czyli David Bowie i "Space Oddity"

David Bowie i "Space Oddity".

Foto: PAP/Photoshot

"Space Oddity" Davida Bowiego to pierwszy wielki hit legendarnego wokalisty. Piosenka, która zbiegła się w czasie z lądowaniem człowieka na Księżycu, była wstępem do wielkiej kariery artysty, o czym opowiedział Kuba Ambrożewski w audycji "Piosenka do Wyjaśnienia".

David Bowie i lądowanie na Księżycu, czyli "Space Oddity"

- Czy David Bowie zrobiłby równie spektakularną karierę, gdyby Amerykanie nie wylądowali na Księżycu w lipcu 1969 roku? To pytanie wydaje się nonsensowne, ale jest w nim ziarno prawdy - opowiada Kuba Ambrożewski w "Piosence do Wyjaśnienia".

Jak zaznacza Ambrożewski, singiel idealnie zbiegł się w czasie z lądowaniem na Księżycu oraz fascynacją Bowiego filmem "2001: Odyseja kosmiczna" Stanleya Kubricka.

- Przełomowy singiel w karierze angielskiego artysty niemal idealnie wpisał się w jedno z najważniejszych wydarzeń w historii ludzkości. Bowie napisał "Space Oddity" kilka miesięcy wcześniej. Był po wydaniu debiutanckiego albumu, który okazał się niewypałem. W tym okresie ogromne wrażenie zrobił na nim film "2001: Odyseja kosmiczna" Stanleya Kubricka. Bowie obejrzał go kilka razy, także pod wpływem substancji nie do końca dozwolonych - mówi prowadzący audycję.

Jednym ze źródeł inspiracji były również osobiste przeżycia artysty związane z rozstaniem z jego ówczesną partnerką.

- 22-letni Bowie przeżywał rozstanie z dziewczyną, tancerką Hermioną Farthingale. W jego głowie zrodziła się wizja samotnego astronauty uwięzionego w przestrzeni kosmicznej. Tak w twórczości Bowiego pojawiła się postać Majora Toma, która wróci dekadę później w "Ashes to Ashes" - opowiada Kuba Ambrożewski.

Posłuchaj audycji w Trójce:

Piosenka miała trafić do filmu

Utwór początkowo planowano jako część ścieżki dźwiękowej filmu "Love You Till Tuesday", jednak jego losy potoczyły się inaczej.

-"Space Oddity" zostało skomponowane jako duet; dialog Davida z gitarzystą Johnem Hutchinsonem. Pierwsza wersja utworu została przygotowana właśnie do filmu "Love You Till Tuesday". Słychać w niej nowinkę techniczną tamtych czasów - stylophon, instrument pomyślany pierwotnie jako zabawka dla dzieci. Film trafił jednak na półkę i ukazał się dopiero 15 lat później, a Bowie wrócił do piosenki, która okazała się najbardziej wartościową częścią tego projektu - opowiada prowadzący audycję.

Wytwórnia naciskała na premierę przed lądowaniem

- Utwór był najambitniejszą kompozycją Bowiego do tego momentu, a wytwórnia Mercury wywierała silne naciski, aby singiel ukazał się jeszcze przed lądowaniem Apollo 11 na Księżycu. Propozycję produkcji otrzymali m.in. George Martin – legendarny producent The Beatles - oraz Tony Visconti, który uznał całą akcję za tani chwyt marketingowy. Ostatecznie "Space Oddity" wyprodukował Gus Dudgeon, współpracownik Eltona Johna, a partie melotronu zagrał początkujący wówczas, choć już bardzo sprawny Rick Wakeman, późniejszy muzyk zespołu Yes - relacjonuje Kuba Ambrożewski.

Naciski wytwórni okazały się trafne.

- 20 lipca 1969 roku, dokładnie miesiąc po premierze singla, brytyjska telewizja ilustrowała obrazy lądowania Neila Armstronga na Księżycu fragmentami "Space Oddity". Bowie był zachwycony, ale też wyraźnie zdumiony – puentuje prowadzący "Piosenki do Wyjaśnienia".

Czytaj także:

Mateusz Wysokiński