Gorąco wokół Grenlandii. "Trump gra bardzo ostro"

Prezydent USA Donald Trump powiedział, że Waszyngton może być zmuszony do "wyboru" między Grenlandią a NATO. O sytuacji wokół Grenlandii rozmawiano w "Śniadaniu w Trójce". - Sytuacja w Wenezueli pokazała, że USA, że Trump jest w stanie sięgnąć po rozwiązania siłowe. Trump gra bardzo ostro, mówiąc o tym, że jeżeli ma wybrać Grenlandię i NATO, to będzie wybierał Grenlandię, ale to nie jest takie proste, żeby USA się z NATO wycofały i mam poczucie, że jest to element gry politycznej - mówiła Joanna Kluzik-Rostkowska (KO) - Po co my się do tego mieszamy? - pytał Paweł Jabłoński (PiS).

Gorąco wokół Grenlandii. "Trump gra bardzo ostro"

Michał Wawer, Sebastian Gajewski, Paweł Jabłoński, Joanna Kluzik-Rostkowska, Błażej Poboży, Jakub Stefaniak gośćmi Renaty Grochal (Śniadanie w Trójce)

Foto: Trójka

Najważniejsze informacje w skrócie:

  • Pojawiają się kolejne deklaracje prezydenta USA Donalda Trumpa w sprawie Grenlandii
  • O sytuacji rozmawiali w "Śniadaniu w Trójce" goście Renaty Grochal
  • - Kompletnie niezrozumiałe jest, dlaczego premier Tusk angażuje się w spór o Grenlandię, zaogniając relacje z USA - mówił Michał Wawer (Konfederacja)

OGLĄDAJ. Michał Wawer, Sebastian Gajewski, Paweł Jabłoński, Joanna Kluzik-Rostkowska, Błażej Poboży, Jakub Stefaniak gośćmi Renaty Grochal (Śniadanie w Trójce)

Prezydent USA Donald Trump w rozmowie z "New York Times" powiedział, że Waszyngton może być zmuszony do "wyboru" między Grenlandią a NATO, ponieważ jeśli USA tego nie zrobią, wyspę przejmą - Rosja lub Chiny. Podobna wypowiedź pojawiła się w piątek, kiedy przekazał, że USA muszą przejąć Grenlandię "po dobroci lub w trudniejszy sposób".

Wspólne oświadczenie w sprawie Grenlandii na początku tygodnia wydali liderzy europejskich państw. "Grenlandia należy do jej mieszkańców. Tylko Danii i Grenlandii przysługuje prawo do podejmowania decyzji w sprawach dotyczących Danii i Grenlandii" - wskazano. Pod apelem podpisali się prezydent Francji Emmanuel Macron, premier Wielkiej Brytanii Keir Starmer, premier Polski Donald Tusk, kanclerz Niemiec Friedrich Merz, premier Włoch Giorgia Meloni, premier Hiszpanii Pedro Sanchez oraz premier Danii Mette Frederiksen.

Powołując się na wypowiedzi, które pojawiły się po piątkowym spotkaniu prezydenta Karola Nawrockiego i premiera Donalda Tuska, prowadząca zapytała, czy gdyby doszło do takiego podziału, że prezydent odpowiada za relację z USA, a premier za stosunki wewnątrz Unii Europejskiej, to w sytuacji, gdyby Donald Trump zdecydował się na aneksję Grenlandii, kto będzie rozmawiał o tym, co dalej z NATO.

Paweł Jabłoński, polityk PiS ocenił, że powinni rozmawiać o tym przywódcy państw. - W sprawie Grenlandii, czyli pewnego sporu między USA a Danią, uważam, że Polska nie specjalnie powinna zajmować stanowisko antyamerykańskie albo antyduńskie. Donald Tusk wypowiada się tak, jakby chciał grozić Amerykanom (…) To jest niepoważne i bezsensu. Polska nie ma na tym nic do ugrania - mówił.

- To spór między dwoma państwami. Donald Trump, jako prezydent USA, zgłosił pewne oczekiwania, roszczenia wobec innego państwa, również naszego sojusznika - zaznaczył Jabłoński. - To nie jest spór Polski, to spór między USA a Danią. My w tym momencie nie mamy żadnego interesu, żeby stawać po którejkolwiek ze stron. Powinniśmy raczej dbać o to, żeby sojusz był spójny - dodał.

"Nie może być podziału polityki międzynarodowej"

Sebastian Gajewski, podsekretarz stanu w Ministerstwie Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, odnosząc się do podziału polityki międzynarodowej na strefę wpływów między premierem a prezydentem, wskazał, że nie ma takiego pomysłu.

- Takiego podziału nie może być, ponieważ Polska ma jedną politykę zagraniczną, a nie dwie. Po drugie, zgodnie z polską Konstytucją politykę zagraniczną prowadzi Rada Ministrów a nie prezydent. Prezydent jedynie, zgonie z Konstytucją, bo jest na to wyraźny przepis, współdziała z rządem, premierem, z ministrem spraw zagranicznych - przekazał.

Gajewski zaznaczył, że z punktu widzenia Polski w sprawie Grenlandii nie ma przestrzeni na wrogie akty między państwami członkowskimi NATO, ani na zrywanie transatlantyckiej solidarności i kształtowanie przestrzeni międzynarodowej w sposób niezgodny z prawem międzynarodowym.

Joanna Kluzik-Rostkowska, posłanka KO, zwróciła się do przedstawiciela kancelarii prezydenta, mówiąc, że "byłoby dobrze i miło, gdyby sprawy relacji polsko-amerykańskich były przez kancelarię traktowane poważnie". Jak przekazała, była obecna w Waszyngtonie, gdy przedstawiciele BBN w budynku Pentagonu zamknęli drzwi przed polskim attaché wojskowym.

Odnosząc się do słów Jabłońskiego, oceniła, że sytuacja jest bardziej skomplikowana, ponieważ jesteśmy członkami NATO. - Radykalizacja sytuacji nastąpiła, dlatego że wcześniej doszło do wydarzeń w Wenezueli, ta sytuacja pokazała, że USA, że Trump jest w stanie sięgnąć po rozwiązania siłowe. Trump gra bardzo ostro, mówiąc o tym, że jeżeli ma wybrać Grenlandię i NATO, to będzie wybierał Grenlandię, ale to nie jest takie proste, żeby USA się z NATO wycofały i mam poczucie, że jest to element gry politycznej - mówiła. - Po co my się do tego mieszamy? - pytał Paweł Jabłoński. Kluzik-Rostkowska zaznaczyła, że opuszczenie NATO przez USA, znacznie osłabiłoby Sojusz.


Michał Wawer, Sebastian Gajewski, Paweł Jabłoński, Joanna Kluzik-Rostkowska, Błażej Poboży, Jakub Stefaniak gośćmi Renaty Grochal (Śniadanie w Trójce)
1:12:00
+
Dodaj do playlisty
+

 

"USA jest sojusznikiem, który w większym stopniu zwiększa nasze bezpieczeństwo narodowe"

Doradca prezydenta RP Błażej Poboży, odpowiadając poseł Kluzik-Rostkowskiej wskazał, że jeśli szuka tego, kto najbardziej szkodzi relacjom polsko-amerykańskim, to najbardziej szkodzi im "tercet egzotyczny Tusk-Sikorski-Klich".

Prowadząca poprosiła, żeby Błażej Poboży odniósł się do tego, dlaczego attaché został wyproszony ze spotkania, które sam przygotowywał. Jak przekazała, po tym wydarzeniu Amerykanie dzwonili do MON i pytali, czy Polska straciła zaufanie do własnego attaché.

- Kształtowanie delegacji na poszczególne spotkanie zależy od uczestników tego spotkania. To nieudolna próba wbijania klina przez panią poseł między poszczególne segmenty kancelarii prezydenta. To wam się nie uda - odpowiedział.

Jakub Stefaniak, zastępca szefa Kancelarii Prezesa Rady Ministrów zwrócił uwagę, że nie może być tak, żeby były dwie polityki zagraniczne. - To będzie eliminowało Polskę z ważnych rozmów. Nikt z naszych partnerów nie będzie traktował nas poważnie - zaznaczył.

Polityk Konfederacji Michał Wawer ocenił, że gdyby doszło do wyboru między pozostaniem w NATO z USA czy resztą państw sojuszniczych, "Polska powinna wybrać pozostanie w sojuszu z USA".

- To jest ten sojusznik, który w większym stopniu zwiększa nasze bezpieczeństwo narodowe. W tym kontekście kompletnie niezrozumiałe jest, dlaczego premier Tusk angażuje się w spór o Grenlandię, zaogniając relacje z USA i nie zyskując kompletnie nic w zamian dla Polski. Nam się może nie podobać, to co teraz robi Donald Trump, ale naszym zadaniem, jako polskich polityków, a już w szczególności zdaniem premiera, nie jest doznawanie wzmożeń moralnych i artykułowanie swoich sympatii i antypatii na arenie międzynarodowej tylko dbanie o polski interes narodowy i o polskie bezpieczeństwo - podkreślił.

Najczęściej czytane

Źródło: Trójka
Prowadzący: Renata Grochal
Opracowanie: Aneta Wasilewska