Aborcja. O strachu przed ciążą i zagrożeniu życia - reportaż w "Klubie Trójki"
W Polsce terminacja ciąży dopuszczalna jest jedynie w dwóch przypadkach: gdy zagrożone jest życie matki, albo gdy ciąża jest wynikiem przestępstwa. Co jednak w sytuacji, gdy lekarze bagatelizują zagrożenie obawiając się konsekwencji prawnych? O trudnych decyzjach kobiet i lęku przed śmiercią w audiodokumencie "W ukryciu". Audycja Anny Dudzińskiej w "Klubie Trójki".
Zdjęcie ilustracyjne.
Foto: Aliaksandr Valodzin/East News
Reportaż "W ukryciu" autorstwa Hanny Bogoryi-Zakrzewskiej i Adama Bogoryi-Zakrzewskiego to poruszający dokument przedstawiający historie kilku kobiet, które zdecydowały się na zabieg usunięcia ciąży w szpitalu w niemieckim mieście Prenzlau i zgodziły się opowiedzieć o swoich przeżyciach. To zapis "dojścia do ściany", lęku o życie, bezsilności wobec zagrożenia jakim okazała się ciąża, niemocy wobec braku wsparcia od rodzimych lekarzy i konieczności szukania pomocy za granicą - w obcym kraju, często bez znajomości języka, co pogłębia poczucie izolacji i odbiera poczucie bezpieczeństwa.
Kim są bohaterki reportażu?
To zwykłe kobiety, które znalazły się w sytuacji skrajnej. Pani Beata, która urodziła pięcioro dzieci - w tym jedno niepełnosprawne - każde za pomocą cesarskiego cięcia. Dla niej kolejna ciąża stanowiła poważne zagrożenie dla życia. Nie chciała osierocić dzieci. Pani Iwona - której groziło pęknięcie macicy, co również narażało ją na niebezpieczeństwo utraty życia. A także panie, które występują anonimowo, m.in. czterdziestoletnia mama trójki dzieci, która bała się, że urodzi niepełnosprawne dziecko.
Bohaterami dokumentu jest także dwóch lekarzy: dr Maria Kubisa, ordynatorka oddziału położniczo - ginekologicznego w szpitalu w Prenzlau (niedaleko granicy z Polską) oraz dr Janusz Rudziński, emerytowany ordynator placówki. Dr Maria Kubisa zgodziła się pomóc w realizacji materiału, bo jak sama mówi - chodzi o to, żeby walczyć, żeby kobiety w Polsce odzyskały prawa. - Żeby nie musiały wyjeżdżać, płacić, upokarzać się - mówi w reportażu. Dla doktora Rudzińskiego każda kobieta - również Polka - ma pełne prawo decydować o swoim życiu - czytamy na jego stronie internetowej.
Gdy stajesz pod ścianą
Dr Janusz Rudziński przyznaje, że codziennie otrzymuje około 20 - 30 telefonów z Polski w sprawie usunięcia niechcianej ciąży. - To jest bardzo dużo - twierdzi lekarz. - Dwa lata temu zadzwoniła do mnie kobieta, że jest na wsi, nie stać jej na wyjazd za granicę, w związku z tym włożyła sobie jakiś drut do macicy i teraz ma czterdzieści stopni gorączki, olbrzymie bóle brzucha i bardzo prosi, aby poradzić jej co ma zrobić - opowiada doktor, który polecił jej natychmiast jechać do szpitala ze względu na ryzyko wystąpienia sepsy, co grozi śmiercią.
- Więcej do mnie nie zadzwoniła. Co się z nią stało, nie wiem - przyznaje. Zdaniem doktora po orzeczeniu Trybunału zwiększyło się zainteresowanie sterylizacją. W Polsce podwiązanie jajowodów - jako metoda antykoncepcji - jest nielegalne i zagrożone karą więzienia. Sterylizację przeprowadza się wyłącznie w ściśle uzasadnionych przypadkach medycznych.
Strach przed niepełnosprawnością dziecka
Z doświadczeń dr Marii Kubisy wynika, że kobiety boją się zachodzić w ciążę. - Jakiś czas temu przyjechała do mnie pacjentka, która chciała przerwać ciążę - opowiada pani doktor. Spytałam ją o powód. Okazało się, że pacjentka była obciążona genem dystrofii mięśniowej. Jej poprzedni zarodek był chory, ale ponieważ było to jeszcze przed wyrokiem Trybunału, miała możliwość terminacji ciąży w Polsce. Teraz już takiej możliwości nie ma, a nie chciała urodzić chorego dziecka. Ponieważ docelowo zależało jej na tym, aby mieć dzieci, doktor zaproponowała jej, żeby zrobiła diagnostykę i jeśli badania potwierdzą, że zarodek ma wady genetyczne, to wykona jej zabieg terminacji ciąży. Okazało się jednak, że płód jest zdrowy i ciąża nie została przerwana.
Zdaniem lekarki prawo kobiety do wyboru czy urodzić dziecko niepełnosprawne czy nie, jest oczywiste. - To jest przemoc, że zmusza się kobiety do rodzenia chorych dzieci. Kobieta ma prawo wyboru, czy chce się poświęcić, całe życie męczyć - stwierdza doktor.
Aborcja w Polsce
Polskie przepisy aborcyjne należą do najbardziej restrykcyjnych w Unii Europejskiej. W październiku mija 5 lat od orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego, który uznał, że dotychczasowe prawo - dopuszczające usunięcie ciąży w przypadku ciężkiego i nieodwracalnego uszkodzenia płodu lub nieuleczanej choroby - jest niezgodne z Konstytucją RP. Zaostrzenie przepisów sprawiło, że wiele aborcji odbywa się poza systemem. Skala zjawiska nie jest jednak dokładnie znana.
Z danych szacunkowych organizacji pozarządowych wynika, że rocznie zabiegu usunięcia ciąży dokonuje 120-150 tys. kobiet. Dane te są jednak nieweryfikowalne. W 2024 roku w polskich szpitalach wykonano 896 zabiegów legalnego usunięcia ciąży. Dla porównania – w roku 2023 – było to 425.
Lekarze często mają związane ręce
Prawo jest bezwzględne. Lekarze często boją się podjąć decyzję o terminacji ciąży, nawet jeśli jest ona konieczna do uratowania życia matki. Nierzadko opóźniają zabieg, ryzykując śmierć pacjentki. Znane są także przypadki, gdy zwlekają z powiedzeniem prawdy o stanie płodu.
W lipcu zapadł wyrok w głośnej sprawie lekarzy ze szpitala w Pszczynie, którzy wstrzymali zabieg terminacji ciąży, w wyniku czego 30-letnia Izabela zmarła. Kobieta trafiła na salę porodową dopiero po śmierci dziecka w jej łonie. Dwóch lekarzy zostało skazanych na kary pozbawienia wolności, a trzeci na karę w zawieszeniu. Wszyscy otrzymali czasowy zakaz wykonywania zawodu. Wyrok jest nieprawomocny. Według części środowisk m.in. Strajku Kobiet, spóźnioną reakcję lekarzy mogło motywować zaostrzenie w Polsce prawa do usuwania ciąży i ewentualne konsekwencje karne. 30-latka osierociła córkę.
W 2023 roku prokuratura postawiła Dr Marii Kubisie zarzuty pomocnictwa w aborcji 6 kobietom. Grożą jej 3 lata więzienia. Doktor nie przyznaje się do winy. Polska prokuratura ma na celowniku także praktykującego od lat w Niemczech i mieszkającego tam, dr Janusza Rudzińskiego.
Magdalena Hejna, IAR