Bakterie wygrywają w starciu z antybiotykami. Czy grozi nam kryzys zdrowotny?

Ponad 30 tys. mieszkańców Unii Europejskiej umiera rocznie z powodu zakażeń bakteriami, które wykształciły oporność na działanie antybiotyków. Prognozy Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) wskazują, że w perspektywie najbliższych 25 lat antybiotykoodporność stanie się przyczyną większej liczby zgonów na świecie niż choroby nowotworowe.

Bakterie wygrywają w starciu z antybiotykami. Czy grozi nam kryzys zdrowotny?

Badaczka sprawdza oporność bakterii Escherichia coli.

Foto: Phanie/East News

Poszczególne szczepy bakterii przestają reagować na standardowe antybiotyki - wynika z raportu pt. "Szpitalne realia antybiotykoodporności (i jej koszty)" przygotowanego przez Wojskowy Instytut Medyczny - Państwowy Instytut Badawczy. Powoduje to konieczność korzystania z coraz nowszych, niejednokrotnie bardzo drogich leków, które także nie zawsze są skuteczne.

Lata zaniedbań w sektorze zdrowia

Zdaniem dr n. med. Anny Olczak - Pieńkowskiej, współautorki raportu, ostrzeżenia że antybiotyki mogą stracić skuteczność zostały zlekceważone. - Od lat wiedzieliśmy, że w pewnym momencie będziemy musieli sięgać po leki "ostatniej szansy", takie jak kolistyna, bo standardowe preparaty przestaną działać - przyznaje autorka w wywiadzie dla Polskiej Agencji Prasowej. Jej zdaniem do największych błędów lekarzy należało przepisywanie antybiotyków "na wszelki wypadek", stosowanie preparatów o szerokim spektrum zamiast terapii celowanych, zaniedbanie podstawowych procedur higieny oraz brak kompleksowej polityki kontroli zakażeń. - Antybiotyki przepisywano zbyt łatwo, często bez pełnej oceny realnej potrzeby - przyznaje ekspertka.

Rosną koszty leków i zagrożenie

W pierwszym kwartale 2025 roku znacząco wzrosły wydatki na antybiotyki, względem tego samego okresu w roku ubiegłym. Powodem - zdaniem ekspertki - są wydatki na leki tzw. "ostatniej szansy", stosowane w leczeniu ciężkich zakażeń -  i nowe, drogie leki przeciwbakteryjne. - Ich koszty w tym krótkim interwale wzrosły z około 400 tysięcy do ponad 600 tysięcy złotych. Nasza szczegółowa analiza wykazała, że były to koszty uzasadnione. Zastosowanie droższych terapii wiązało się ze wskazaniami klinicznymi, ratowaniem zdrowia i życia pacjentów - mówi dr n. med. Anna Olczak – Pieńkowska. - Niestety, związane było też z leczeniem analogicznych, jak we wcześniejszych okresach, zakażeń, powodowanych analogicznymi gatunkami bakterii, jednak tym razem uzbrojonymi w więcej niebezpiecznych mechanizmów chroniących je przed działaniem leków. Stąd konieczność sięgania po te nowe, droższe - podkreśla.

Nadzieja jest, ale potrzeba konkretnych działań

Jak podkreśla ekspertka, aby ograniczyć wzrost oporności konieczne są konkretne, zdecydowane działania skoordynowane na poziomie krajowym, europejskim i światowym. - Konieczne są ujednolicone wytyczne i ich egzekucja, skuteczny monitoring epidemiologiczny, lepsza współpraca między placówkami i tworzenie lokalnych map oporności - wymienia doktor. - Trzeba racjonalizować stosowanie antybiotyków, wzmacniać programy kontroli zakażeń, prowadzić audyty i konsultacje mikrobiologiczne, rozwijać wyedukowane zasoby kadrowe na potrzeby zespołów antybiotykoterapii, rozszerzyć zasoby farmakologów klinicznych i edukować pacjentów - tłumaczy ekspert. Dodaje także, że niezwykle istotne jest połączenie wszystkich obszarów, w których występują antybiotyki: medycyny ludzkiej, weterynarii i ochrony środowiska.

- Niezwykle istotna jest wysoka kultura organizacyjna w obszarach podstawowych procedur kontroli zakażeń, nawet takich oczywistych, jak odpowiednia higiena rąk, czy odpowiednie przygotowanie do pracy. "Nic poniżej łokci", właściwie przygotowane do pracy dłonie i paznokcie, powinny stać się standardem i znakiem rozpoznawczym profesjonalnej kadry medycznej - zaznacza dr n. med. Anna Olczak - Pieńkowska.

Więcej na temat oporności antybiotyków w audycji "Samo Zdrowie"

Magdalena Hejna, PAP