Deep Purple, Black Sabbath i Chopin. Ian Gillan kończy 80 lat
Jego charakterystyczny, krzykliwy wręcz wokal, jest nieodłączny dla najbardziej znanych nagrań Deep Purple. Ian Gillan ma jednak swój udział nie tylko w działaniach tego zespołu. Mało tego, w jego karierze pojawiły się również Polska i Chopin. 19 sierpnia z kolei świętuje swoje urodziny.
19 sierpnia 2025 roku Ian Gillan świętuje swoje 80. urodziny
Foto: PAP/EPA/Helle Arensbak
Urodzony w 1945 roku w Chiswick artysta od najmłodszych lat był blisko muzyki i śpiewu. Nie jest to dziwne, skoro jego dziadek był śpiewakiem operowym i grał na pianinie. Sam Gillan przyznawał, że jedno z jego najwcześniejszych muzycznych wspomnień to jego matka grająca na tym samym instrumencie.
Jedną z pierwszych inspiracji dla muzyka była twórczość Elvisa Presleya - na jego nagrania trafił w jednym z klubów młodzieżowych oraz w domu. Jako artysta Gillan debiutował w zespole Gareth Rockett and the Moonshiners, gdzie pełnił rolę wokalisty i perkusisty. Tam też odkrył, że nie potrafi łączyć obu funkcji i skupił się na śpiewie. Później związał się jeszcze z The Javelins i Episode Six. W drugim z tych zespołów, po zmianach personalnych, po raz pierwszy usłyszał o Deep Purple.
Ian Gillan na fioletowo
Po raz pierwszy drogi Gillana i Deep Purple przecięły się wiosną 1969 roku. Zespół był wtedy na topie w Stanach Zjednoczonych za sprawą utworu "Hush". Jednocześnie jednak Ritchie Blackmore, Jon Lord i Ian Paice chcieli zrezygnować z dotychczasowego brzmienia na rzecz hard rocka. W czerwcu wybrali się na koncert Episode Six, a tam zaproponowali Gillanowi posadę wokalisty. Przy okazji zwerbowali też basistę Rogera Glovera. Pierwszy występ z Deep Purple wokalista wystąpił 10 czerwca 1969 roku w Londynie.
Jedną zasług Gillana dla Deep Purple było stworzenie tekstu oraz melodii do "Child in Time". W trakcie tych samych sesji powstała znaczna część materiału na album "In Rock". Z zespołem rozstał się w 1973 roku, choć w konflikt z resztą muzyków popadł już dwa lata po rozpoczęciu współpracy. Problemem dla niego była praca non stop, bez przerwy na dłuższy odpoczynek. To doprowadziło do przemęczenia czy problemów z alkoholem. Gillan nie był też zadowolony z wydania koncertowego "Made in Japan".
Do Deep Purple Gillan powrócił w 1984 roku. Wraz z zespołem nagrał między innymi albumy "Perfect Strangers" i "The House of Blue Light". Co ciekawe, wtedy też Gillan również nie był w pełni zadowolony z pracy pod szyldem Deep Purple. W przeciwieństwie do historii z początku lat 70. tym razem jednak uważał, że muzycy jako zespół robią... za mało. Dlatego też zaangażował się w inne projekty; grał chociażby wspólnie z Gloverem utwory, które nie nadawały się do repertuaru "Fioletowych".
Należy jednak zaznaczyć, że Gillan nie podchodzi w pełni krytycznie do swojej pracy z Blackmorem i resztą. W wywiadach mówił na przykład, że to tam był w najlepszej formie jako autor tekstów.
Gillan również w czerni
Poza działalnością w Deep Purple nasz solenizant ma na swoim koncie również krótki epizod jako wokalista Black Sabbath. W 1983 roku zespół ogłosił, że Gillan zastąpi w tej roli Ronniego Jamesa Dio. Wraz z Iommim, Butlerem i Wardem nagrał on album "Born Again" oraz grał na żywo. To wymagało od Gillana nauki poprzednich kompozycji Black Sabbath; jak się też okazało, nie było to łatwe. Na koncertach artysta pomagał sobie zapisując teksty na specjalnych płytach. Ostatecznie z zespołem Gillan rozstał się w jeszcze przed powrotem do Deep Purple twierdząc, że gra z Sabbath to dla niego zbyt duże wyzwane. Jednocześnie współpracę nazwał jednak najdłuższą imprezą, na jakiej był.
Oprócz tego Gillan realizował też solowe projekty - w 2006 roku stworzył na przykład projekt "Gillan's Inn" dokumentujący jego dotychczasową karierę. Do tego, jeszcze w 1970 roku, wystąpił w pierwszych nagraniach musicalu "Jesus Christ Superstar", gdzie wykonywał partie Jezusa.
W życiorysie Gillana znajdziemy również związki z Polską. W 2010 roku wystąpił jako narrator w dokumencie o Fryderyku Chopinie autorstwa Jerzego Szkamruka. Oprócz tego tytuł jednej z wydanych przez niego płyt "One Eye to Morocco" nawiązuje do polskiego powiedzenia "Jedno oko na Maroko, a drugie na Kaukaz"
Kamil Kucharski