Rysunek, który mówi więcej niż felieton. W Trójce Andrzej Rysuje

Andrzej Milewski, znany jako Andrzej Rysuje, od ponad dekady komentuje rzeczywistość polityczną i społeczną. Jego charakterystyczny styl – prosta kreska, czarne kontury i ostra pointa – stał się stałym elementem krajowego pejzażu satyrycznego. Jeden z najnowszych jego rysunków  "żurek, bążurek" stał się chyba najczęściej przekazywaną grafiką podczas ostatnich świąt. 

Rysunek, który mówi więcej niż felieton. W Trójce Andrzej Rysuje

Andrzej Milewski czyli Andrzej Rysuje

Foto: YouTube/SoundsFamily

Andrzej Milewski, znany jako Andrzej Rysuje, jest z wykształcenia dziennikarzem, choć największą rozpoznawalność zdobył jako rysownik i satyryk. Sam o sobie w audycji "Tu Myśliwiecka 3/5/7" mówi "rysownik satyryczny".

Ręczne rysowanie będzie już zawsze

Andrzej Milewski przyznaje w rozmowie z Katarzyną Borowiecką, że próbował przestawić się na tworzenie na tablecie. - Ale to nie dla mnie. Ręczne rysowanie będzie już zawsze - mówi gość audycji "Tu Myśliwiecka 3/5/7".

W spopularyzowaniu jego rysunków ogromną rolę odegrały media społecznościowe. Ale przyznaje, że niosą ze sobą pewne ryzyko.

- Można wpaść w "pułapkę lajkozy". Staram się z tego wyleczyć. Bo nie zawsze to, co jest "lajkowane", jest dobre - przyznaje rozmówca Katarzyny Borowieckiej.

Nie wszyscy rozumieją satyrę

Milewski opowiada, że zdarza mu się wycofywać rysunek, kiedy ten jest totalnie opatrznie rozumiany. - Generalnie interpretacja jest dla ludzi, mogą sobie interpretować, jak chcą. Ale jeśli interpretują zupełnie na opak, to czasami wycofuję - mówi gość Trójki.  - Tak był w przypadku rysunku na temat zwiększenia bezpieczeństwa na drogach, gdzie narysowałem progi zwalniające dla wózków dla matek z dziećmi. I ludzie zrozumieli to na opak, jako krytykę pieszych. Zupełnie nie o to chodziło - podsumowuje rysownik.

Tylko humor może nas uratować

- Teraz mamy epidemię dosłowności. A czasami żart jest tylko żartem. Chodzi o to, żeby czasem pośmiać się także z siebie. Mamy dwie bańki, więc śmiejemy się tylko "z tamtych". Bo śmianie się z siebie jest podejrzane - żartuje Milewski.



- Humor może nas uratować. To najlepszy sposób, żeby rozbijać bańki - podsumowała Katarzyna Borowiecka. - Tylko wtedy trzeba mieć odwagę, żeby wejść w zabawę, rozmowę i nie być aż tak nastroszonym i zamkniętym w swojej banieczce - dodała.


Andrzej Milewski był gościem audycji "Tu Myśliwiecka 3/5/7"