Tracimy dom, a urzędnicy mają czyste ręce

- Jak spakować 60 lat życia natychmiast? Jak to zrobić, dokąd się przenieść i za co? – pytają właściciele domów przeznaczonych do wyburzenia.

Tracimy dom, a urzędnicy mają czyste ręce

Foto: Glow Images/East News

Reportaż Hanny i Adama Bogoryja Zakrzewskich
+
Dodaj do playlisty
+

"Uprzejmie informuję, że zachodzi konieczność niezwłocznego zajęcia pana nieruchomości położonej w Warszawie przy ul. Marsa". Pismo tej treści otrzymało 16 właścicieli domów przy tej ulicy. Na zawiadomieniu informacje się skończyły. Nie wiedzą kiedy rozpoczną się prace, kiedy otrzymają odszkodowania, gdzie mają się przenieść.

- To jest wielka paranoja. Nie ma żadnej osoby, która byłaby w stanie nam powiedzieć jakie są etapy inwestycji, jakie mamy możliwości, co dalej się będzie działo – denerwują się warszawiacy.

Zarząd Miejski Inwestycji Drogowych tłumaczy, że termin "niezwłoczne zajęcie" zaczerpnięty ze specustawy, która pozwala przyspieszyć budowę dróg ograniczając prawa właścicieli posesji, nie oznacza nic groźnego. – W każdym z pism, które otrzymali mieszkańcy jest data wyznaczonego spotkania, które wcale nie musi być ostatecznym terminem przejęcia nieruchomości - mówi rzecznik Zarządu Małgorzata Gajewska.

Mieszkańcy z ul. Marsa twierdzą, że ani wojewoda mazowiecki, ani burmistrz Rembertowa nie chcieli się z nimi spotkać. – Wszystkie informacje zdobywamy sami dzwoniąc po różnych instytucjach, są one bardzo niepokojące i często sprzeczne – dodają.

W grudniu 2010 roku decyzja o wywłaszczeniu stała się prawomocna. – Wysyłamy mieszkańcom pisma, oni wiedzą, że jest konieczność przekazania gruntu, ale nie możemy im udzielić informacji na temat tego, gdzie mogą zamieszkać, bo sami ich nie mamy – tłumaczy rzecznik ZMID.

A to właśnie najbardziej niepokoi wywłaszczonych. Bo z dorobkiem całego życia, wszystkimi sprzętami i przedmiotami, jakie się znajdują w domach, nie zmieszczą się w lokalu socjalnym (gmina Rembertów posiada tylko jeden), ani kątem u rodziny. – My powinniśmy dostać takie miejsce, taki lokal, gdzie będziemy mogli normalnie, ze wszystkim się zmieścić, żeby przeczekać ten czas, zanim zbudujemy własny dom – mówią z troską.

- Powiedziano nam dosłownie w ratuszu, żebyśmy się już pakowali, bo buldożer może wjechać na naszą nieruchomość wcześniej niż zostanie wyceniony dom, lepiej zatem wcześniej zrobić zdjęcia …

Jak wyglądała sytuacja wywłaszczanych zanim w życie weszła nowa ustawa drogowa wyjaśniamy w reportażu przygotowanym przez Hannę i Adama Bogoryja Zakrzewskich. Aby go wysłuchać wystarczy kliknąć ikonę dźwięku w boksie "Posłuchaj" w ramce powyżej.

Reportaży można słuchać na antenie Trójki od poniedziałku do czwartku o 18.15. Zapraszamy.

Naszych reportaży mogą Państwo również słuchać na stronie internetowej Studia Reportażu i Dokumentu.

Zapraszamy też na naszą stronę na Facebooku!

 

(asz)