Roman Czejarek: od początku chciałem być dziennikarzem
Jest jedną z najbardziej rozpoznawalnych postaci Programu 1 Polskiego Radia. Podróżuje, zdobył najgłębszy na świecie Kanion Colca w Peru, kolekcjonuje stare pocztówki ze Szczecina i Pomorza Zachodniego, a także płyty analogowe – jego kolekcja liczy kilka tysięcy krążków. Gościem audycji "Ona, on i pewien bardzo wyjątkowy gość" był Roman Czejarek.
Roman Czejarek
Foto: Polskie Radio
- Do zostania dziennikarzem młodego Romka przekonała ciocia Danusia. "Ciocia zawsze była w domu i miała dużo pieniędzy. Też tak chciałem".
- Dziennikarska przygoda Romana Czejarka rozpoczęła się w magazynie "Mały technik" oraz w Radiu Szczecin.
- Kariera dziennikarska rozpoczęta z przytupem. Reportaż "Kup pan czaszkę".
Zaczęło się od cioci Danusi, która była dziennikarką. To ona spowodowała, że Roman Czejarek zdecydował się parać tą profesją. Dzięki reportażowi "Kup pan czaszkę" dziennikarz zyskał sławę. Pisząc o Romanie Czejarku, trudno wyliczyć wszystko, co robił. Od lat związany z "Latem z Radiem", jest autorem książek i artykułów prasowych. Pracował w radiu komercyjnym i publicznym. W Telewizji Polskiej prowadził m.in. pamiętne "Nocne rozmowy". Widzowie znają go także z teleturnieju "Gilotyna" czy programu "Pytanie na śniadanie". Jego biurko pełne jest nagród za najlepsze reportaże, słuchowiska oraz fotografie przyrody.
Ciocia Danusia
– Od początku chciałem być dziennikarzem. Koleżanka mamy, Danusia, była naszą ciocią. Co jakiś czas szliśmy do niej na niedzielny obiad. U cioci zawsze było na bogato. Wychowywała mnie samotna mama. Nigdy nie miała czasu i zawsze się spieszyła. Rano biegła do księgarni, gdzie sprzedawała książki. Wracała wieczorem. Wychowywałem się na podwórku z kluczem na szyi. Za to ciocia zawsze była w domu i miała dużo pieniędzy – wspominał w Trójce Roman Czejarek.
– Czasami pojawiał się też jej mąż, który również był dziennikarzem. Zapytałem kiedyś cioci, co ona robi, że ma tak fajnie. Okazało się, że pracuje w magazynie, namiastce zachodnich tytułów. Jej obowiązkiem było raz w miesiącu napisać artykuł do gazety. To była cała jej praca. Wystarczyła jej, by całkiem nieźle żyć. Mąż cioci pracował dla Programu 5 Polskiego Radia i pływał na statkach. Przywoził pamiątki, wspomnienia i wyjeżdżał znowu. Nie wiedziałem wtedy, kim jest dziennikarz, ale bardzo chciałem nim zostać – opowiadał.
Pierwsze honorarium
– Pierwsze honorarium było z "Młodego technika", pisma dla tych, którzy pasjonowali się techniką właśnie. Był tam dział, który zajmował się realizacją pomysłów racjonalizatorskich. To było na początku lat osiemdziesiątych. Wymyśliłem, żeby zapętlić taśmę w magnetofonie tak, by nie trzeba było przewijać jej tam i z powrotem. Magazyn podchwycił mój pomysł i opisał. Dostałem wtedy za to całkiem niezłą kwotę. Pierwsze prawdziwe honoraria to połowa lat osiemdziesiątych. Dostałem je z Radia Szczecin. Mój pierwszy materiał był prostym reportażem o studentach i ich otrzęsinach – powiedział w audycji "Ona, on i pewien bardzo wyjątkowy gość".
Czytaj także:
- Jerzy Engel: poprowadzenie reprezentacji swojego kraju to marzenie każdego trenera
- Sidney Polak: wyrosłem w tradycji tekstu, który coś przekazuje. Trudno mi pisać piosenki proste
Dziennikarska historia z dreszczykiem. "Kup pan czaszkę"
– W połowie lat osiemdziesiątych trafiłem do radia. Bardzo chciałem robić poważne dźwięki. Imponowali mi reportażyści. Chciałem robić to co oni i też zdobywać wielkie nagrody. Bardzo modne były wtedy "reportaże wcieleniowe". Trzeba było podszyć się pod kogoś i udawać. Dziś nagrywanie z ukrycia jest proste, wystarczy włączyć dyktafon w smartfonie. Kiedyś sprzęt był ogromny. Magnetofony szpulowe ważyły po kilkanaście kilogramów i trzeba było co chwilę wymieniać w nich baterie – wyjaśniał.
– Na samym początku studiów poszedłem do kolegi z liceum, który dostał się na akademię medyczną. W jego mieszkaniu okropnie śmierdziało. Pytam się go, co to za zapach? Na co on odpowiada: "Głowę gotuję". Zaprowadził mnie do kuchni, a tam wielki gar, w którym gotowała się ludzka głowa. Zaniemówiłem. Wyjaśnił mi, że studenci muszą uczyć się kości czaszki, a że nie można było kupić pomocy naukowych, dawali łapówki grabarzom.
– Poszedłem tym tropem. Chciałem udowodnić trwający latami proceder. Kupiłem taką głowę i zaniosłem ją do rektora Akademii Medycznej i dyrektora cmentarza. Powstało z tego wiele reportaży, emitowanych w wielu krajach, również w Stanach Zjednoczonych. Dostałem wiele nagród. Można powiedzieć, że karierę rozpocząłem z przytupem – podsumował z uśmiechem.
ZOBACZ HISTORIĘ ROMANA CZEJARKA W "LECIE Z RADIEM":
Źródło: serwis YouTube.com - oficjalny kanał Polskiego Radia
***
Tytuł audycji: Ona, on i pewien bardzo wyjątkowy gość
Prowadzący: Kasia Ciepielewska, Łukasz Sobolewski
Gość: Roman Czejarek (dziennikarz)
Data emisji: 16.01.2022
Godziny emisji: 11.07, 12.08
zch