Trzeba być gotowym na radość, ale i na najgorsze

  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop
  • Mail
Trzeba być gotowym na radość, ale i na najgorsze
Paweł Błasiak Foto: PAP/Piotr Nowak

Rzadko się zdarza, aby w "Sportowej Trójce pod Księżycem" gościła pięcioosobowa rodzina, która poświęca się jednej pasji. Pasji, która łączy w sobie różne aspekty: niesienie ludziom pomocy, sport, a nawet rozrywkę – ratownictwo wodne.


Sebastian Mila forum 1200.jpg
Mila: reprezentacji potrzebny był trener z genem zwycięzcy

Paweł Błasiak jest szefem Stołecznego WOPR. Dla niego, jego żony Marty i trzech córek – Oli, Ady i Anny – ratownictwo wodne to pasja, a właściwie sposób na życie. Jak do tego doszło i co w tym jest tak pociągającego?

– Martę poznałem na basenie w Pałacu Młodzieży, pływała synchronicznie, wiec nie musiałem jej do pływania przekonywać. Raczej przekonywałem, żeby z tej wody wyszła – śmieje się Paweł Błasiak, opowiadając o swojej rodzinie. – A potem, kiedy pojawiły się dziewczyny, wszystkie były w wodzie, zanim zaczęły chodzić i nie wiedzą, jak to jest nie umieć pływać. Z wodą są za pan brat – dodaje.


Posłuchaj

1:54:42
Wodna rodzina (Sportowa Trójka pod Księżycem)
+
Dodaj do playlisty
+

– Do ratownictwa przeszłam dość płynnie. Pierwszy raz wyciągnęłam dziecko z basenu w Pałacu, miało 7-8 lat i to był pierwszy mój kontakt. Potem poznałam Pawła, który już się bawił w ratownictwo. I tak wyszło, że powoli przeszłam na drugą stronę – wspomina swoje początki Marta Błasiak.

Ola i Ada trafiły do ratownictwa... z nudów. – Trenowałyśmy pływanie synchroniczne i w pewnym momencie nas to znudziło. A że rodzice nie pozwalali nam zrezygnować z zajęć w wodzie, a zwykły basen wydawał się nudny, postanowiłyśmy pójść na ratownictwo. I tak zostało – opowiada średnia córka. – A ja z ratownictwem wodnym miałam kontakt od kiedy pamiętam: w domu to była codzienność – dodaje Anna.

Ada pracuje zawodowo jako instruktor ratownictwa: – Satysfakcja jest ze wszystkiego, co robię: czy to na plaży, jak wyciągnę osobę z wody, kiedy przejdzie reanimację i uda się jej przeżyć, czy kiedy kogoś "wygwiżdżę" i uda się uniknąć zagrożenia – opowiada. – Ma się satysfakcję, że robi się coś, co komuś pomoże – dodaje.

– Najważniejsza jest prewencja. Skakanie do wody to już jest naprawianie błędów rodziców, instruktorów pływania czy kogokolwiek. A jeśli uda nam się kogoś "wygwizdać", jak powiedziała Ada, i wyrzucić z wody, np. na rzece, tam, gdzie nie wolno pływać – to jest nasz sukces – dodaje Paweł Błasiak. – Oczywiście, musimy otrzepać się z tego, co ludzie na nas wieszają, ale dajemy radę – dodaje.

Niestety, bywają też sytuacje, kiedy akcja kończy się niepowodzeniem. – To brutalne i bolesne. A najgorsze jest to, że nie możemy nic z tym zrobić – tłumaczy Ada Błasiak. – Bo ja mogę zrobić wszystko dobrze, dać z siebie 100, a nawet 200 procent, a i tak akcja może zakończyć się niepowodzeniem. I na to musimy być gotowi – stwierdza.

***

Tytuł audycji: Sportowa Trójka pod Księżycem
Prowadzą: Krzysztof ŁoniewskiDariusz Urbanowicz
Goście: Paweł Błasiak (szef WOPR Warszawa), Marta Błasiak, Ola Kilian, Ada Błasiak, Anna Błasiak
Data emisji: 07.05.2021
Godzina emisji: 00.05

pr

Polecane