„Sojusznicy i wartości” to kompromitacja

Zdaniem Roberta Tyszkiewicza z PO, Jarosław Kaczyński swoim listem osłabił wizerunek Polski za granicą i skompromitował samego siebie.

„Sojusznicy i wartości” to kompromitacja

Jarosław Kaczyński

Foto: (fot. PAP)

„Sojusznicy i wartości” to kompromitacja
+
Dodaj do playlisty
+

Jarosław Kaczyński na oficjalnej stronie Prawa i Sprawiedliwości zamieścił tekst pt. "Sojusznicy i wartości". Sam nazwał go artykułem, ale pismo zostało przetłumaczone na język angielski i wysłane jako list do ambasadorów akredytowanych w Polsce (państw Unii, a także Szwajcarii, Norwegii, USA, Kanady i Izraela) i eurosposłów.

W liście prezes PiS ostrzega przed „neoimperialną polityką zagraniczną Moskwy” i zarzuca USA zmniejszenie zaangażowania w Europie. Krytykuje także osłabienie roli regionu środkowo-wschodniego w Europie.

- Trudno zgodzić się z tezą, że Polska jest dziś z jednej strony zagrożona przez Rosję, z drugiej sprzedana przez UE i zdradzona przez Stany Zjednoczone – skomentował list Robert Tyszkiewicz (PO), wiceprzewodniczący sejmowej Komisji Spraw Zagranicznych.

- Ten list przyprawia o konfuzję wszystkich obserwatorów polityki zagranicznej – stwierdził Tyszkiewicz. Jego zdaniem nastąpiło przekroczenie granic zachowania właściwego opozycji, co osłabi nasz wizerunek i uderzy w pozycję Polski za granicą. - To także kompromitacja samego autora, bo w świecie dyplomacji to inicjatywa niesłychana - dodał. Uważa, że zwracanie się bezpośrednio do zagranicznych polityków oznacza pominięcie przez Kaczyńskiego normalnego kanału debaty w kraju, np. w parlamencie.

Z opinią polityka Platformy nie zgodził się Witold Waszczykowski, były wiceminister spraw zagranicznych i były zastępca szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego. Jego zdaniem taki list to normalna praktyka w stosunkach międzynarodowych; zarówno, jeśli chodzi o treść, jak i formę. – Jest to normalne, szczególnie, jeśli demokratyczny dyskurs jest zablokowany. A to - jak twierdzi gość Beaty Michniewicz - dzieje sie aktualnie w Polsce, gdyż opozycja jest nazywana antydemokratyczną i antysystemową.

- Komisja spraw zagranicznych pracuje, rząd przedstawia na forum plenarnym informacje na interesujące opozycję tematy, więc ja nie mogę przyjąć argumentu, że brakuje forów do wyrażania opinii, nawet najbardziej krytycznych – zaoponował Tyszkiewicz. Wyjaśnił, że oczywiście zawsze warto mówić i o pozycji Rosji, i Polski, ale wizja w liście zawarta jest fundamentalnie inna od tej, którą Polska stara się od trzech lat realizować.

- Dyskusja na temat polityki zagranicznej była, jest i będzie; warto jednak by toczyła się w polskim parlamencie, a nie przybierała formy właściwe dla państw niedemokratycznych – podsumował Robert Tyszkiewicz.

 

Audycji "Puls Trójki" można słuchać na antenie Trójki codziennie od poniedziałku do piątku o 17.45.

(asz)