Zapłacimy za ten czas
- Łatając dziurę budżetową podwyżką VAT i zwiększając deficyt budżetowy rząd kupił sobie czas, którego koszta poniesiemy my wszyscy w przyszłości – powiedział Bartosz Arłukowicz.
Bartosz Arłukowicz
Foto: (fot. www.arlukowicz.pl)
Jarosław Kaczyński zapowiedział, że nie poda ręki prezydentowi Komorowskiemu, a premier Donald Tusk odmawia przeprowadzenia głębokich reform. Na polskiej scenie politycznej zabrakło poważnej debaty.
- W polskiej polityce, gdzie dwóch się bije tam obydwaj korzystają, natomiast traci całe społeczeństwo – skomentował Stanisław Żelichowski z PSL napięcie rosnące między PO i PiS. Zdaniem gościa „Pulsu Trójki” debata publiczna skupia się na błahych tematach, ale te poważne też są podejmowane. Dowodem na faktyczne działanie rządu jest wychodzenie Polski z kryzysu szybciej niż przez inne kraje.
- Problemów mamy w Polsce bez liku – zgodził się Bartosz Arłukowicz z SLD – niestety opinię publiczną fascynuje to, co jest łatwiejsze do przyjęcia. Poseł wyraził obawę, że poważne debaty nie mają szansy przebicia się w mediach i dlatego się o nich nie słyszy.
Odnosząc się do słów posła Żelichowskiego stwierdził, że trzeba też mówić o kosztach wychodzenia z kryzysu jakie Polska ponosi, np. rekordowym deficycie budżetowym.
- Wpływy do budżetu są mniejsze z powodu kryzysu, ale też powodzi jakie nawiedziły Polskę – wyjaśnił Stanisław Żelichowski. Jak zauważył poseł PSL część mieszkańców z zalanych terenów nie tylko nie płaci podatków, ale wręcz wymaga dodatkowej pomocy.
- Moim zdaniem, jeśli rząd podejmuje decyzję o podwyższeniu VAT o 1%, to pokazuje, że nie podejmuje trudu głębszej reformy finansów państwa – podsumował Bartosz Arłukowicz. I o tym, zdaniem polityka SLD, należy mówić, a nie o przeprowadzce premiera do Sejmu czy kwestii podawania sobie rąk. To są tematy zastępcze.
Audycji "Puls Trójki" można słuchać na antenie Trójki codziennie od poniedziałku do piątku o 17.45.
(asz)