Polskę i Rosję więcej dzieli niż łączy
Jedynym polem, na którym kontakty z Rosją są unormowane, jest handel. Wciąż dzieli nas historia, gospodarka, spojrzenie na region i politykę bezpieczeństwa.
Foto: Fot. msz.gov.pl
Sergiej Ławrow, szef rosyjskiej dyplomacji, został zaproszony na doroczne spotkanie polskich ambasadorów. Witold Waszczykowski, były minister spraw zagranicznych i były szef BBN, ocenił ten ruch za ciekawy PR-owsko, ale mogący wprawić w zakłopotanie dyplomatów. – Jest duża różnica rang między ministrem, szczególnie tak dużego państwa, mocarstwa a ambasadorami – ocenił gość „Pulsu Trójki”.
Były minister zauważył, że obecny rząd już od 3 lat spotyka się z Ławrowem, ale efektów wciąż nie widać. Jedynym polem, na którym kontakty z Rosją są unormowane, jest handel. Wciąż dzieli nas historia, gospodarka, spojrzenie na region i politykę bezpieczeństwa.
– Tutaj jest kolizja. Rosja po prostu zmierza do zbudowania nowej architektury bezpieczeństwa w Europie i wokół Europy. Definitywnie rozbicia NATO. Chciałaby na gruzach tej instytucji zbudować nową, która nie byłaby tak demokratyczna, w której Rosja i kilka wiodących – jak to Rosja nazywa - państw podejmowałyby decyzje wspólnie, ponad głowami lub przy jakiejś konsultacji z innymi – komentuje. Zdaniem gościa „Pulsu” doprowadziłoby to „wasalizacji” takich krajów, jak Polska.
Zdaniem Waszczykowskiego Rosja chciałaby, aby Polska zrezygnowała ze swoich ambicji promowania integracji europejskiej i natowskiej w Europie Wschodniej i przestała domagać się prawdy historycznej. – Za tę cenę Rosja jest gotowa ubić różne transakcje handlowe. Rosja to jest wielki rynek, to jest wielki dostawca, dzieli koncesje i licencje, może przeprowadzić kontrakt gazowy czy dotyczący ropy na takich warunkach, na innych, lepszych lub gorszych – powiedział.
(A.G.)