Oświata to inwestycja

- Od września, dzięki siedmioprocentowej podwyżce, nauczyciel dyplomowany będzie zarabiał średnio 4,5 tys. złotych. A realnie mniej - zauważył Artur Radwan.

Oświata to inwestycja

Nauczyciel

Foto: Glow Images/East News

Oświata to inwestycja
+
Dodaj do playlisty
+

W dzisiejszym programie "Trójka po trzeciej na wakacjach" Tomasz Wróblewski rozmawiał ze swoimi gośćmi o podatku bankowym. Ekspertami byli: Ryszard Petru - główny ekonomista BRE Banku, Magdalena Olczak z "Dziennika Gazety Prawnej" i Paweł Szałamacha z Instytutu Sobieskiego. Gospodarzem programu był Tomasz Wróblewski.

W drugiej części programu była mowa o podwyżce płac dla nauczycieli. Zaproszeni do debaty zostali:  Marek Pleśniar z Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Kadry Kierowniczej Oświaty, Sławomir Witkowicz z Forum Związków Zawodowych oraz Artur Radwan z Dziennika Gazety Prawnej.

Dlaczego nauczyciele dostali 7 % podwyżki, podczas gdy wszyscy inni urzędnicy państwowi mają stracić z powodu dziesięcioprocentowego cięcia wydatków osobowych na administrację państwową? Marek Pleśniar stwierdził, że oświata to inwestycja, więc jak najbardziej ta podwyżka jest słuszna.

Między gośćmi wywiązała się dyskusja na temat kompetencji nauczycieli w Polskich szkołach i systemu ich nagradzania. Patologią nazwano fakt, że w ciągu trwania całej kariery, przeciętnemu nauczycielowi płaca wzrasta o około 700 złotych. Wszyscy zgodzili się z koniecznością uproszczenia systemu nagradzania nauczycieli w Polsce. Obecnie ich pensja składa się z 14-tu składników, a jej wyliczanie jest możliwe tylko dzięki specjalnym, drogim programom komputerowym. Jest to koszt, który muszą ponosic samorządy.

Wiele kontrowersji wciąż wywołuje wdrożony w 2000 roku system awansowania nauczycieli. Goście wskazali kilka jego podstawowych błędów, m.in. brak kontroli kompetencji nauczyciela czy fikcyjność egzaminów. W efekcie proces awansowania pedagogów ogranicza się do gromadzenia obszernej dokumentacji.