Wylicytował obraz, ale za niego nie zapłacił

To mogła być historia jak z bajki. Na potrzeby tych, którzy są pod opieką Wrocławskiego Hospicjum dla Dzieci, pacjenci po przeszczepach ręki namalowali obraz.

Wylicytował obraz, ale za niego nie zapłacił

Tak powstawał obraz we Wrocławskim Hospicjum dla Dzieci

Foto: Monika Pfanhauser

Na pomysł wpadła dr Monika Pfanhauser - współpracowniczka wybitnego chirurga-transplantologa wymyśliła, że pacjenci domalują obraz Zdzisława Beksińskiego. Spadkobiercy się zgodzili i powstało oryginalne dzieło. Do wydruku obrazu Beksińskiego - samolotu została domalowana ręka.

Proces twórczy pod kierunkiem malarki Wandy Ozierańskiej odbył się w szpitalu, ponieważ jeden z pacjentów przeszedł kilka tygodni wcześniej zabieg przeszczepu ręki. Drugi dojechał spoza Wrocławia. Dzieło zostało sprzedane podczas corocznej licytacji za niebagatelną kwotę 51 tys. złotych. Kupił je obywatel Niemiec urodzony w czasie II wojny światowej w Breslau. Po licytacji ze łzami w oczach mówił, że chciał cos dobrego zrobić dla dzieci. I tu bajka się kończy, a wkracza smutna rzeczywistość. Martin Kortmann za kupiony obraz nie zapłacił.

Ale jest nadzieja. Pomysłodawcy deklarują, że obraz zostanie domalowany, znów rękami pacjentów po przeszczepach i ponownie wystawiony na licytację organizowaną przez Fundację Wrocławskie Hospicjum dla Dzieci. A może wcześniej zgłosi się ktoś, kto dopisze do tej historii szczęśliwe zakończenie?

***

Do wysłuchania reportażu "Historia nie całkiem bajkowa" autorstwa Magdy Skawińskiej zapraszamy w środę (26 kwietnia) o godz. 18.15.