Zamiast kariery scenicznej książka, morze i... miniszczęście
Ewa Gogolewska-Domagała śpiewała w krakowskim Klubie pod Jaszczurami. W latach 70. otrzymała nagrodę na Festiwalu Piosenki Studenckiej w Krakowie, ale - jak mówi - kariery nigdy nie zrobiła. Życie potoczyło się w zaskakującym dla niej kierunku.
Fragment okładki książki "Blondies" autorstwa Ewy Gogolewskiej-Domagały
Foto: mat.prom.
Sytuacja życiowa sprawiła, że musiała sprzedać własne mieszkanie, po czym zamieszkała z mamą i niepełnosprawnym bratem. - Po śmierci mamy sama opiekuję się Romkiem. Całe życie marzyłam o zamieszkaniu nad morzem, Romuś też. Bo nasze najlepsze wspomnienia są z czasu, kiedy mamusia nas wzięła na dwa tygodnie do Niechorza. Pamiętam ten spokój, to morze i gorący piasek. Moje dzieci już się usamodzielniły, a ja zostałam z Romeczkiem. Najwyraźniej tak miało być - wspomina bohaterka reportażu "Nasze miniszczęście".
Ewa Gogolewska-Domagała od zawsze myślała o śpiewie. - Odkąd pamiętam uważałam, że urodziłam się do śpiewania. A teraz się okazało, że mogę być i pisarką. Pierwszą książkę napisałam w 2008 r. ku własnemu pokrzepieniu. Coś musiałam robić, bo zawsze byłam "latawicą", a tu nagle przyszło siedzieć w domu. Później zachorowałam, a jak pokonałam chorobę, córka w nagrodę pomogła mi wydać "Blondies". Teraz już mam drugą książkę i planuję kolejną - dodała.
O jej historii opowiada reportaż "Nasze miniszczęście", autorstwa Hanny Wilczyńskiej-Toczko (PR Gdańsk). Zapraszamy do słuchania.
"Reportaży" w Trójce można słuchać od poniedziałku do czwartku o 18.15.
(ei)