Przemysław Czarnecki: możliwe, że PiS zaskarży wynik wyborów
- Prawo i Sprawiedliwość złożyło projekt proponujący, żeby wybory odbywały się inaczej, żeby urna i liczenie głosów były filmowane - zaznacza w Trójce Przemysław Czarnecki (PiS). - Bałbym się podważać wyniki wyborów - mówi z kolei Jan Rzymełka z Platformy Obywatelskiej.
Pamiątkowe tabliczki z ław sejmowych, które marszałek Sejmu Ewa Kopacz wręczyła opuszczającym Sejm posłom, wybranym do europarlamentu
Foto: PAP/Tomasz Gzell
W Sejmie wkrótce zasiądą nowi posłowie - zastąpią tych, którzy zdobyli mandaty w wyborach do Parlamentu Europejskiego i będą pracować w Brukseli i w Strasburgu. Wśród tych, którzy zajmą miejsce nowych eurodeputowanych, będą Przemysław Czarnecki (PiS) i Jan Rzymełka (PO).
Pierwszy z nich debiutuje w parlamencie, drugi wraca. Jan Rzymełka zastąpi posła Marka Plurę. - Sześć kadencji, które "zaliczyłem" w Sejmie, uczy pokory. Przez ostatnie trzy lata realizowałem ustawy, dotyczące sektora geologii czy górnictwa, które sam wcześniej pisałem. Dziś wiem, co poprawić - zapewnia.
Przemysław Czarnecki zajmie miejsce Dawida Jackiewicza. - Mój ojciec (Ryszard Czarnecki - przyp. red.) od trzydziestu lat działa w polityce, dlatego z polityką od dziecka miałem styczność - mówi debiutujący poseł. - Teraz, widząc to wszystko od środka, mam świadomość, że wiele jego zachowań było podyktowanych środowiskiem pracy, w którym się znajduje - dodaje.
Goście Trójki odnieśli się również m.in. do kontrowersji związanych z publikacją wyników wyborczych. Przemysław Czarnecki przyznaje, że istnieje możliwość, iż PiS zaskarży je do Parlamentu Europejskiego. Jak argumentuje, są filmy, które poddają w wątpliwość, czy we wszystkich komisjach wybory odbyły się w sposób prawidłowy. Dodaje, że jego partia złożyła projekt proponujący, żeby przebiegały one inaczej - by urna i liczenie głosów były filmowane. Mówił, że "przecież taniej byłoby wprowadzić monitoring niż powtarzać głosowanie". Zastrzegł przy tym, że nieprawidłowości zawsze się pojawiają.
- Trzeba unowocześnić wybory - podkreśla natomiast Jan Rzymełka. Dodaje jednak, że w Polsce wszystko odbywa się precyzyjnie i zaznacza, że bałby się podważyć wynik. A gdyby ostatni wynik został jednak podważony, poseł in spe nie martwi się o przyszłość swojego ugrupowania. - Wynik jednej komisji nie zaważy na milionach głosów z całej Polski - dodaje.
Przemysław Czarnecki pytany o przyszłość mówi, że zajmie się pracą w okręgu wyborczym i w komisjach sejmowych. Jan Rzymełka najchętniej pochyliłby się nad prawem geologicznym. - Chodzi o to, by do Polski przybyli inwestorzy, by gaz z łupków płynął - mówi. Chce się również poświęcić sprawom Śląska, np. takim jak kondycja spółek węglowych.
Rozmawiał Marcin Zaborski.
(agkm/mk)