"Dreamers": wyselekcjonowane smaczki Daniela Spaleniaka
"Dreamers" to debiutancka płyta, która zachwyciła już wiele osób. Daniel Spaleniak w rozmowie z Agnieszką Szydłowską przyznaje, że w Polsce nie jest łatwo wydać album. Na szczęście pomogli przyjaciele, znalazł się też wydawca, dla którego ważne były nie tylko pieniądze.
Daniel Spaleniak
Foto: mat. promocyjne
Daniel Spaleniak z muzyką związany jest od dziecka. Jego tata z każdej podróży przywoził do domu gitary, czasem bardzo zniszczone. Jego mama była wtedy przerażona, dziś za to ma w rodzinie bardzo zdolnego debiutanta i męża w niemieckim talent show - jeździ tam na monocyklu, gra na gitarze i harmonijce ustnej.
To właśnie tata nauczył Daniela Spaleniaka grać na gitarze i innych instrumentach. Młody muzyk z czasem odszedł od wykonywania coverów i zaczął tworzyć swoje kompozycje. Z najlepszych powstała płyta "Dreamers".
- Na początku, kiedy robiłem te utwory, nie myślałem, że pójdzie to tak daleko, że doczekam się choćby małego winyla. Nie spodziewałem się, że ta płyta tak wypłynie - mówi artysta w "Programie alternatywnym". - Wydanie płyty to nie jest prosta sprawa, zależy głównie od ludzi, którzy siedzą po drugiej stronie, czytają maile od tych, którzy przesyłają im swoje kompozycje.
Na polskim rynku muzycznym wiele zależy od tego, czy płyta ma potencjał sprzedażowy. Jednak wytwórnia Antena Krzyku postawiła na płytę Spaleniaka nie licząc tylko na pieniądze.
Daniel pochodzi z Kalisza, tam nagrał dwie swoje epki. Po przeprowadzce do Łodzi zaczął tworzyć jakby od nowa. Swoje utwory nagrywał sam w domu, wiele z nich spełnia założenia melodyjnych piosenek. Jedna z nich - "By The Waterfall" - "przyszła" do niego podczas snu, jako obraz.
Jak zauważa Agnieszka Szydłowska, album jest bardzo dobrze ułożony. Na gitarze gra Daniel Spaleniak, do niektórych utworów bas dograł Filip Figiel, perkusje Karol Buchnajzer, swoich sił na perkusji w utworze "By The Waterfall" próbowali Daniel Spaleniak i Józef Buchnajzer.
- Nie myślałem, że kiedyś zbiorę te utwory w jedną całość. Było ich bardzo dużo, nagrywałem je przez dwa lata, a na albumie są wyselekcjonowane smaczki - mówi muzyk. Artysta zdradza też, że płyty nie byłoby, gdyby nie jego przyjaciel Filip Majerowski.
Na audycję "Program alternatywny" w środy i czwartki od godz. 19.00 do 21.00 zaprasza Agnieszka Szydłowska.
(pj/mk)