Joanna Laprus-Mikulska: pisanie zawsze mi pomagało
Pisanie dla pisarzy jest czasem terapeutyczną "eureką". - To uwalniające uczucie. Kiedy się pisze, człowiek mierzy się nie tylko z słowem i pustą kartką, ale przede wszystkim ze swoimi myślami i tym, co ma się w głowie - mówi bohaterka audycji "Instrukcja obsługi człowieka" Joanna Laprus-Mikulska.
Foto: Glow Images/East News
Pisarka mówi, że dostał propozycję napisania książki i potraktował to jako zadanie dziennikarskie. - Rozmowy o kobietach, o kobiecości. Jestem kobietą, świetnie się na tym znam, mam dziecko. To były bardzo różne historie. Dopiero wtedy zaczęłam się zastanawiać i szukać, czym jest kobiecość we mnie - mówi Grażynie Dobroń.
Więcej rozmów na temat rozwoju osobistego, zdrowia i psychologii znajdziesz na podstronach
Jej zdaniem książka "trafiła" się jej nie przypadkiem, to był moment, w którym zmieniał swoje życie. - Te rozmowy trafiły do mnie bardzo mocno. Pisałam to, co one mówiły, one mówiły przeze mnie. Zaczęłam to sobie układać w głowie. Doszłam do wniosku, że każdy aspekt kobiecości, o którym rozmawiamy dotyczy mnie. Pochodziłam z rodziny bardzo silnych kobiet, byłam przyzwyczajona do tego, że jesteśmy silne i świetnie dajemy sobie radę - dodaje w audycji "Instrukcja obsługi człowieka".
Wtedy doszło do dramatycznych wydarzeń. - Mój syn miał wypadek, trafił do szpitala. Odpuściłam bycie silną, zaczęłam płakać. Zrozumiałam, że to co czuję, tę słabość, to także jest kobiecość. To wcale nie znaczy, że jestem słaba na co dzień - mówi.
- W ramach mojej własnej terapii, żeby się oczyścić z tego, co mam w środku, piszę. Piszę o kobietach. To uwalniające uczucie. Kiedy się pisze, człowiek mierzy się nie tylko z słowem i pustą kartką, ale przede wszystkim ze swoimi myślami i tym co ma w głowie. Mi to pomaga, pisanie zawsze mi pomagało - deklaruje.
Na "Instrukcję obsługi człowieka" zapraszamy od poniedziałku do czwartku o godz. 11.15.
(mp, gs)