"Jeśli chodzi o nasze bezpieczeństwo, nie ma alternatywy poza NATO"

Taka jest zgodna opinia gości "Pulsu Trójki": Janusza Onyszkiewicza, byłego szefa MON w czasie, gdy Polska wstępowała do NATO oraz Marcina Terlikowskiego, analityka z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych.

"Jeśli chodzi o nasze bezpieczeństwo, nie ma alternatywy poza NATO"

Flaga NATO

Foto: Wikipedia/domena publiczna

Czy NATO nas obroni? Dyskutują o tym, w 15. rocznicę przyjęcia Polski do Sojuszu, goście "Pulsu Trójki": J. Onyszkiewicz i M. Terlikowski (Trójka/Puls TRójki)
+
Dodaj do playlisty
+

Dyskusja odbyła się w 15-tą rocznicę przystąpienia Polski do Sojuszu Północnoatlantyckiego.

- Po roku 1989 wcale nie było oczywiste dla wszystkich w Polsce, że należy zmierzać do NATO - zwraca uwagę Janusz Onyszkiewicz. - Na przykład (obecne środowisko) SLD mówiło o budowie systemu bezpieczeństwa w oparciu o tak zwaną Konferencję Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie (obecnie OBWE). Z kolei KPN prezentował pomysł tzw. "Międzymorza", czyli koncepcję bloku państw od Bałtyku po Adriatyk i Morze Czarne - przypomina gość Trójki. Dodaje, że także z drugiej strony, przyjęcie do NATO byłych państw Układu Warszawskiego, nie było na Zachodzie oczywiste i decyzja o tym dojrzewała dość powoli i tam też byli przeciwnicy takiego rozwiązania.

Onyszkiewicz ocenia, że NATO jest gwarantem bezpieczeństwa w Europie. Zwraca jednak uwagę na niebezpieczeństwo tzw. "pełzającego konfliktu". - To jest niebezpieczne, bowiem może się do pewnego momentu wydawać, że taki konflikt nie wymaga reakcji całego Sojuszu, przewidzianej w 5 punkcie Traktatu Północnoatlantyckiego, (...) Można wtedy sądzić, że kraj, który został w taki sposób napadnięty, może sobie sam z tym poradzić - mówi były minister obrony. - Taka sytuacja była na przykład gdy Turcja doświadczyła ataków przez granicę z Syrią. (...) Ale, nawet wtedy do Turcji wysłano z Niemiec i Holandii rakiety Patriot - podkreśla Onyszkiewicz. W jego opinii, za tym, że NATO zareaguje gdy Polska będzie zagrożona, przemawia argument uznany przez decydentów NATO, w czasie negocjacji o przyjęcie naszego kraju do Sojuszu. - Mówiliśmy wówczas, co by się stało gdyby Polska została zwasalizowana (...) przez Rosję. Zwróciliśmy uwagę, że opłaca się bronić Polski, bo lepiej się przeciwstawić "problemowi" 600 kilometrów na wschód od Berlina niż 60 kilometrów - podkreśla były szef MON.

- Nie ma alternatywnego wobec NATO mechanizmu, który pozwalałby stabilizować bezpieczeństwo w Europie - uważa Marcin Terlikowski. Podkreśla, że Sojusz gwarantuje, w artykule 5, że w sytuacji agresji na któryś z krajów NATO-wskich, cały Pakt jest zobowiązany do obrony zaatakowanego terytorium. Analityk zwraca tez uwagę, że NATO odegrało pozytywna rolę również w stabilizowaniu sytuacji w nowo przyjętych państwach, które musiały podjąć szereg reform, choćby wprowadzając cywilną kontrole nad armią.

Terlikowski przestrzega jednocześnie przed tworzeniem paraleli, miedzy sytuacją Polski a sytuacją na Ukrainie. - Jest zasadnicza różnica,  między możliwością oddziaływania Rosji na Ukrainę, która jest krajem bardzo świeżej suwerenności i bardzo silnie jest powiązana z Moskwą, a naszym państwem, które jest członkiem Unii Europejskiej i NATO - podkreśla. - Mówienie o tym, że Rosja, w sposób "pełzający" może wywierać presję na Polskę i nawet fizycznie wysyłać tu swoje siły, to jest za daleko idący scenariusz. Zwraca uwagę, że aby jednak uniknąć takiego skrajnego scenariusza to tym bardziej należy budować silny sojusz polityczny. - Należy umacniać NATO. To nie jest czymś zewnętrznym, my też jesteśmy NATO i od nas tez zależy jak wspólne to bezpieczeństwo jest  - dodaje Terlikowski.

Z gośćmi "Pulsu Trójki rozmawiał Damian Kwiek.

Tu czytaj więcej o sytuacji na Ukrainie>>>

mc