Soczi 2014. Politycy: Putin chciał pokazać wielkość Rosji
Przepych i rozmach. Tak piątkowe otwarcie 22. zimowych igrzysk olimpijskich komentowali goście "Śniadania w Trójce".
Wielu komentatorów podkreśla, że igrzyska w Soczi są "dzieckiem Władimira Putina"
Foto: PAP/EPA/ALEKSEY NIKOLSKYI/RIA NOVOSTI POOL
W Soczi zapłonął znicz olimpijski. Arkadiusz Mularczyk mówił w Trójce, że celem ceremonii otwarcia igrzysk było pokazanie wielkiej, imperialnej Rosji. - To jest jeden z elementów polityki Putina. Pokazanie Rosji jako mocarstwowego, silnego państwa. Jest to element pewnej propagandy w geopolityce rosyjskiej - podkreślił poseł Solidarnej Polski.
- To jakieś takie karkołomne tłumaczenia, przypominające mi propagandę PRL - tak słowa Mularczyka skomentował Jerzy Wenderlich. - Każda olimpiada, co cztery lata, jest droższa i bardziej widowiskowa. Te wydarzenia mają być marzeniem, za którym się tęskni. Jestem tym zachwycony - zaznaczył poseł Sojuszu Lewicy Demokratycznej.
Joachim Brudziński nie oglądał otwarcia igrzysk, zgodził się natomiast z posłem Mularczykiem, że pokazanie przepychu to dla Rosjan próba odbudowy dumy z własnego państwa. Polityk Prawa i Sprawiedliwości nie widzi w tym nic złego. - Jako Polacy możemy uczyć się od Rosjan i Putina, jak się buduje poczucie dumy z własnego państwa i jak się tworzy politykę historyczną - mówił Brudziński.
Również Jarosław Kalinowski uważa, że było to przedsięwzięcie mające pokazać, jak silna jest Rosja. - Ceremonia bardzo kosztowna, wizerunkowo nastawiona na zewnątrz, żeby pokazać Rosję putinowską - jaka ona dzisiaj jest silna, mocna i potężna - podkreślił europoseł Polskiego Stronnictwa Ludowego.
Więcej interesujących dyskusji znaleźć można na stronach audycji "Salon polityczny Trójki", "Komentatorzy" , "Puls Trójki" i "Śniadanie w Trójce".
Andrzej Rozenek krytykuje polskie media, że relacjonując otwarcie igrzysk skoncentrowały się na potknięciach organizatorów. - Gdyby te igrzyska odbywały się w Stanach Zjednoczonych, to pewnie byśmy piali nad tym, jak są świetnie zorganizowane. Niedoróbki zdarzają się wszędzie, w każdym państwie i na każdych igrzyskach. Podczas Euro 2012 w Polsce też było pełno niedociągnięć - zaznaczył poseł Twojego Ruchu.
Andrzej Halicki podkreślił natomiast, że podczas olimpiady ważna jest atmosfera, a nie rozmach i wydawanie pieniędzy, żeby osiągnąć efekt propagandowy. - Igrzyska stały się już takim licytowaniem się, każde następne są droższe i większe. Mówiąc szczerze wydaje mi się, że czas wrócić do igrzysk, które pamiętamy sprzed lat, gdzie atmosfera była najważniejsza - mówił w Trójce poseł Platformy Obywatelskiej.
Goście "Śniadania w Trójce" rozmawiali także m.in. o reformie OFE, uchwale dotyczącej Okrągłego Stołu oraz o sprawie Mariusza Trynkiewicza. Zapraszamy do wysłuchania całej audycji!
Rozmawiała Beata Michniewicz.
(aj/ei)