Pierwszy polski "film morski" znów w kinach

- To superprodukcja z 1927 roku. "Zew morza" był reklamowany jako pierwszy polski film morski - mówi w audycji "Do południa" Michał Pieńkowski z Filmoteki Narodowej.

Pierwszy polski "film morski" znów w kinach

Kadr z filmu "Zew morza"

Foto: youtube.com

Pierwszy polski "film morski" na nowo w kinach (Do południa/Trójka)
+
Dodaj do playlisty
+

Niedawno odbyła się repremiera obrazu Henryka Szaro z 1927 roku. "Zew morza” został zrealizowany według scenariusza powieściopisarza, Stefana Kiedrzyńskiego. Wątek miłosny splata się tu z sensacyjną akcją rozgrywaną na morzu. Widać tu dopiero co budującą się Gdynię, są tam sceny kręcone na jachtach, na żaglowcach, na torpedowcu.

Przy powstawaniu filmu współpracowała Marynarka Wojenna. W obsadzie znalazły się znane i lubiane ówcześnie gwiazdy - Maria Malicka, Jerzy Marr, Nora Ney, dziesięcioletni Tadeusz Fijewski (po raz pierwszy na ekranie) i… rasowy buldog.

- To jest film niemy. Krzesimir Dębski napisał do niego muzykę. Każdy ruch, każdy gest, każda zmiana nastroju znajduje w niej swoje błyskawiczne odzwierciedlenie - opowiada Michał Pieńkowski.

Zapowiedział też, że niebawem odbędzie się retrospektywa filmów z udziałem Michała Znicza. 24 grudnia mija 70 lat od śmierci aktora. Artysta pojawiał się w wielu filmach. Jednak główną rolę zagrał tylko w jednym, czyli "Co mój mąż robi w nocy".

Aktor w czasie okupacji znalazł się w warszawskim getcie. Wydostała go stamtąd jego żona, Janina Morska. Zginął w Pruszkowie w wigilię Bożego Narodzenia 1943 w niewyjaśnionych okolicznościach. Jedna z wersji głosi, że popełnił samobójstwo - inna, że został zadenuncjowany.

Audycję przygotowała i prowadziła Katarzyna Borowiecka.

"Do południa" na antenie Trójki od poniedziałku do czwartku od godz. 9.00 do 12.00.

(mp)