"Z wszystkiego można wyjść, ale to trudne"

- Miałem problemy, których nie mogłem rozwiązać, przestałem rozmawiać z ludźmi - mówi pan Bogdan, któremu nowotwór odebrał żonę, a nienajlepsze relacje z dziećmi pogorszyły trudną sytuację. Od czasu kiedy wyszedł z bezdomności, pomaga innym.

"Z wszystkiego można wyjść, ale to trudne" (Reportaż/Trójka)
+
Dodaj do playlisty
+

- Straciłem pracę w hucie, nie miałem na rachunki. Zginął mi nawet dowód osobisty. Zapuściłem włosy do ramion, byłem w takim stanie, że nic do mnie nie docierało - wspomina.

Posłuchaj innych Trójkowych reportaży >>>

Postanowił, dzięki pomocy przypadkowo spotkanych ludzi, odmienić swój los. - Dwa lata temu przyszedłem do Fundacji św. Barnaby, która opiekuje się bezdomnymi i ubogimi. Pomagałem rozwozić żywność, oni zauważyli, że nadaję się do pracy z bezdomnymi, ponieważ dobrze znam to środowisko. Zaproponowano mi staż w Londynie, po którym zostałem zatrudniony jako streetworker. Z europejskiego funduszu dostaliśmy 2,5 mln zł na pracę z bezdomnymi - opowiada pan Bogdan, rozpoznawany w Częstochowie przez wielu ludzi, z którym los nie obszedł się najłaskawiej.

Reportaż na moje.polskieradio.pl - słuchaj kiedy chcesz>>>

- Uczestniczę w załatwianiu różnych spraw socjalnych, współpracujemy z MOPS-em i schroniskami. Chodzimy na patrole, szukamy osób, którym można udzielić pomocy. Szacuje się, że w Częstochowie jest około tysiąca bezdomnych - opisuje swoją pracę i dodaje, że im większe miasto, tym więcej ludzi w znajduje się takiej sytuacji.

Zapraszamy do wysłuchania reportażu Anny Dudzińskiej "Pan Bogdan od bezdomnych".