Rowerem przez Islandię. "A chorobę zostawiłem w domu"

  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop
  • Mail
Rowerem przez Islandię. "A chorobę zostawiłem w domu"
Pyły wulkaniczne wydobywające się z wulkanu na Islandii 17 kwietnia 2010Foto: Árni Friðriksson/Wikipedia

– To nie było tylko zmaganie się z przyrodą i własnymi słabościami, ale przede wszystkim czas na rozmowę z samym sobą – mówi chorujący na stwardnienie rozsiane Wojciech Ziemnicki, który samotnie objechał Islandię na rowerze, pokonując ponad 1500 km.

Posłuchaj

Jest coś fantastycznego w samotnym podróżowaniu (Na wyciągnięcie ręki/Trójka)
+
Dodaj do playlisty
+

– Cały czas śmieję się, że wyjeżdżając na Islandię, SM zostawiłem w domu. Pojechałem tam tylko z rowerem i uważam, że była to dobra decyzja – mówi w audycji "Na wyciągnięcie ręki" 32-latek, który na stwardnienie rozsiane choruje od dwunastu lat.

Zaznacza, że wyprawa poprzedzona była wieloma miesiącami intensywnych i systematycznych treningów. Mimo tego przyroda i tak dała mu się we znaki. – W okolicach wulkanu Eyjafjallajökull mocno wiejący wiatr dwukrotnie zrzucił mnie z roweru – opowiada pochodzący z Tomaszowa Mazowieckiego prawnik.

Choć zafascynowany jest Islandią, Wojciech Ziemnicki ma nadzieję, że podróży życia nadal jeszcze przed nim. – Nie jest ważne dokąd jadę, ale ważne jest, jak podróżuję. Raczej omijam zorganizowane wycieczki, wolę kroczyć swoimi ścieżkami. Jest coś fantastycznego w samotnym podróżowaniu – przekonuje.

Audycji "Na wyciągnięcie ręki" można słuchać w każdy poniedziałek o godz. 18.35. Zapraszamy.

(mk)

Polecane