Kibol w centrum uwagi
- Chuligaństwo stadionowe łączy się z innymi zjawiskami społecznymi jak rasizm czy homofonia. Używanie retoryki nienawistnej, takiej jak hasło ze stadionu Lecha Poznań, jest jej elementem - mówi Adam Bodnar z Fundacji Helsińskiej.
Pseudokibice Paris Saint-Germain
Foto: PAP/EPA/YOAN VALAT
- Piłka nożna jest najpopularniejszym sportem na świecie, dlatego znajduje się w centrum uwagi. A to zwiększa potencjalną szansę, że w masie znajdą się ci, którzy będą łamać prawo, dokonywać aktów przemocy - mówi Seweryn Dmowski z Instytutu Europeistyki UW.
Specjalista od kulturowych i biznesowych aspektów współczesnego futbolu zwraca uwagę, że piłka nożna rozwijała się i upowszechniała w Europie w drugiej połowie XIX i początku XX wieku, czyli w bardzo specyficznym momencie. - To okres, gdy kształtują się europejskie nacjonalizmy i tożsamości zbiorowe. W tym czasie piłka nożna stała się istotnym elementem tożsamości i zastąpiła inne formy ekspresji narodowych i lokalnych antagonizmów - tłumaczy gość "Europejskiego Klubu Trójki".
Istotny jest także moment przemian kulturowych lat 60., zmieniające się warunki ekonomiczne, zachwianie autorytetów i wartości. Adam Bodnar z Fundacji Helsińskiej podkreśla, że chuligaństwo łączy się z innymi zjawiskami społecznymi - jak choćby rasizm czy homofobia. - Kibolom przypisuje się cały katalog przestępstw poza stadionowych. To ma swoje uzasadnienie potwierdzone faktami - mówi ekspert z Fundacji Helsińskiej.
Kibole są problemem nie tylko na stadionie. Okazuje się, że również na co dzień i poza stadionem, są potencjalnym zagrożeniem, co potwierdza sytuacja z Gdyni. - Z prawnego punktu widzenia istotny jest problem, czy poza stadionem powinniśmy przyjąć ogólne normy, czy te, które dotyczą stadionów? – dodaje Adam Bodnar.
Na stadionie kibice ulegają psychologii tłumu. - Ludzie w specyficznych miejscach mają tendencje do nieszablonowych zachowań. Ulęgają większości. Ale według mnie, w Polsce i w Europie, zdecydowana mniejszość idzie na stadion wszczynać zadymę. Sądzę, że jest to grupa 5 proc. I jeśli spojrzeć na statystki, to liczba przestępstw maleje - twierdzi Seweryn Dmowski.
To, co dzieje się obecnie w Polsce nie stanowi wyjątku w historii europejskiej piłki nożnej. Nadal, w Europie jest wiele krajów borykających się z przemocą stadionową. Ale są też kraje, którym udało się zatrzymać stadionowy bandytyzm nie naruszając praw człowieka. O czym w Europejskim Klubie Trójki rozmawiali: Adam Bodnar z Fundacji Helsińskiej oraz Seweryn Dmowski z Instytutu Europeistyki UW, specjalista od kulturowych i biznesowych aspektów współczesnego futbolu.
Audycję przygotowali Sylwia Héjj i Jerzy Sosnowski.
(jł)