Stanisław Koziej o szczycie klimatycznym: niepotrzebnie podnieśliśmy panikę
– Sami sobie wystawiamy świadectwo, że nie jesteśmy w stanie zorganizować bezpiecznej narady międzynarodowej – mówił w "Salonie politycznym Trójki" szef BBN, odnosząc się do kontrowersji związanych z datą szczytu klimatycznego.
Stanisław Koziej
Foto: Bartosz Stawiarski-Lietzau
– Każde tego typu przedsięwzięcie niesie ryzyko zamieszek czy demonstracji, ale zupełnie niepotrzebnie podnieśliśmy panikę – ocenił Stanisław Koziej. – Nie możemy zorganizować spotkania międzynarodowego, dlatego że przy okazji pojawią się protesty? – pytał retorycznie, nawiązując do planowanej na 11 listopada konferencji.
Gość Marcina Zaborskiego przypomniał, że jej termin został ustalony przez ONZ pięć lat temu. – Mogliśmy oczywiście nie zgłaszać się i nie organizować szczytu klimatycznego, ale są zasadne argumenty, dla których powinniśmy w tej debacie mocno uczestniczyć – przekonywał szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego.
Stanisław Koziej odpowiedział również na pytanie, czy Amerykanie dzielili się z polskim służbami informacjami na temat zagrożenia terrorystycznego. – Z pewnością tak, ponieważ w ramach Sojuszu Północnoatlantyckiego istnieje wymiana informacji – mówił w radiowej Trójce. Nie chciał ocenić, czy to faktycznie największe zagrożenie terrorystyczne od lat, czy – jak sugerują niektórzy politycy i media – pokazowa akcja amerykańskich służb. Zapewnił jednak, że "prezydent nie otrzymał żadnych informacji o zagrożeniu dla Polski związanym z ostrożnościowymi krokami Amerykanów i ich najbliższych sojuszników".
Były wiceminister obrony narodowej zalecił, by Polacy unikali miejsc, w których rząd amerykański dostrzegł potencjalne zagrożenie – chodzi przede wszystkim o kraje Bliskiego Wschodu i północnej Afryki.
Rozmawiał Marcin Zaborski.
(mk)