Jak św. Antoni pomógł odnaleźć zaginionych ludzi
Co zrobić, gdy zginie nam jakaś rzecz? Można zgłosić się do biura rzeczy znalezionych, zatrudnić prywatnego detektywa lub zwrócić się do... sił wyższych.
Foto: Joi Ito/Wikimedia Commons/CC
Nasza pamięć nie jest niezawodna. Zdarza nam się wrócić do domu bez parasolki, która została w autobusie lub bez portfela, który pozostał na sklepowej ladzie. Czasem w takich sytuacjach niezbędna jest pomoc sił nadprzyrodzonych, a konkretnie świętego Antoniego.
- Mieliśmy kiedyś taką sytuację, wracaliśmy z uroczystości związanych z beatyfikacją Jana Pawła II i... pogubiliśmy ludzi. Pomodliliśmy się do św. Antoniego i udało nam się w tym tłumie znaleźć nasze zguby - opowiada w radiowej Trójce ksiądz prałat Edward Dzik z parafii rzymsko-katolickiej pod wezwaniem św. Antoniego z Padwy.
Zguby można też szukać w biurze rzeczy znalezionych. - Najdziwniejsza rzecz jaką dostaliśmy, to była betoniarka. Obecnie w magazynie na swojego właściciela czeka skuter - mówi Beata Kamińska, koordynator pracy wieloosobowego stanowiska w biurze rzeczy znalezionych.
Pomóc wytropić zgubę może prywatny detektyw. Czasem wystarczy już rozmowa ze specjalistą w tym fachu. - Zdarzają się przypadki, gdy w trakcie rozmowy o zgubie, w trakcie pytań, gdzie się ją widziało po raz ostatni, klient przypomina sobie, gdzie daną rzecz odłożył - przyznaje prywatny detektyw Anna Głód.
Zapraszamy do wysłuchania materiału Anny Rokicińskiej.
Porannego pasma "Zapraszamy do Trójki" można słuchać od poniedziałku do soboty między godziną 6.00 a 9.00.
(kk)