"Zelda..." opowieść o wielkiej miłości bez happy endu
- Szalone romantyczne życie przeminęło, pojawił się ból, choroba i samotność. O tym także w "Zeldzie. Wielkiej miłości F. Scotta Fitzgeralda" pisze Nancy Milford. To biografia kobiety od zawsze świadomej tego, co chce osiągnąć, czego pragnie; kobiety, która nad samą sobą straciła kontrolę – mówi Michał Nogaś.
Fragment okładki książki "Zelda. Wielka miłość F. Scotta Fitzgeralda" autorstwa Nancy Milford
Foto: mat.prasowe/Marginesy Wydawnictwo
"Zelda. Wielka miłość F. Scotta Fitzgeralda" to książka dokumentująca siedmioletnie śledztwo Nancy Milford, która starała się odkryć prawdziwe oblicze Zeldy Fitzgerald - muzy i żony autora "Wielkiego Gatsby'ego". Kobiety, która jego uczucie wielokrotnie wystawiała na najcięższą próbę, doprowadzając Francisa Scotta Fitzgeralda na skraj szaleństwa.
Zelda była najmłodszym dzieckiem w rodzinie, dzieckiem rozpieszczanym, któremu wszystko było wolno. Dzieckiem nieznośnym i psotnym. Dzieckiem, które wyrosło na piękną kobietę, otoczoną setką adoratorów.
Piękność Południa - jak ją nazwano - poznała przyszłego pisarza mając 18 lat, w miesiąc po ukończeniu szkoły. Jego żoną zgodziła się zostać dwa lata później, gdy Francis Scott Fitzgerald zaczął odnosić pierwsze pisarskie sukcesy. Wcześniej jego oświadczyny odrzuciła. Ich życie z pozoru bajkowe, pełne było napięć związanych z ambicjami pisarskimi Zeldy, z faktem, że Fitzgerald traktował jej przeżycia jako inspirację do swoich powieści.
Pretekstem do wznowienia książki "Zelda. Wielka miłość F. Scotta Fitzgeralda", która powstała 40 lat temu, była niedawna premiera filmu "Wielkie Gatsby", a także nowe tłumaczenia arcydzieła F. Scotta Fitzgeralda autorstwa Jacka Dehnela.
"Trójkowy Znak Jakości" na naszej antenie w każdy piątek ok. 7.45.
gs