W terenie zabudowanym pojedziemy 30km/h?
Grupa europejskich organizacji zajmujących się bezpieczeństwem ruchu drogowego zbiera podpisy pod projektem, pozwalającym na ograniczenie prędkości w terenie zabudowanym do 30 km/h. Ich zdaniem wolniej, znaczy bezpieczniej, ale i bardziej ekologicznie.
Wisłostrada (Warszawa)
Foto: Wikipedia/CC/ Galiniak
W tej chwili dopuszczalna prędkość w terenie zabudowanym w ciągu dnia to 50 km/h. Alicja Fonżychowska ze Stowarzyszenia Droga i Bezpieczeństwo tłumaczy, że w przypadku dodatkowego ograniczenia chodzi o strefy zamieszkania oraz centra miast. - Miejsca, w których ruch się miesza. Są piesi, rowerzyści i pojazdy. Oczywiście nie musi to dotyczyć wszystkich terenów zabudowanych - dodaje.
Tymczasem mł. insp. Marek Konkolewski z Komendy Głównej Policji przypomina, że już od kilkunastu lat w Polsce obowiązuje znak informujący o tzw. strefie zamieszkania, w której kierowca nie może przekroczyć 20 km/h. - Dla mnie więc, jako praktyka, to nic nowego - dodaje policjant. Natomiast Mariusz Stuszewski - ekspert z zakresu bezpiecznej jazdy - nie popiera propozycji, bo, jak podkreśla, informacji dla kierowcy jest już bardzo dużo. - O właścicielach, o ograniczeniach, itd. Nie ma czasu prowadzić - uważa Mariusz Stuszewski.
Zbieranie podpisów pod projektem potrwa do listopada. Jednak ostateczna decyzja o wprowadzeniu ograniczenia, nawet jeśli Unia zezwoli na takie przepisy, i tak będzie należała do samorządów.
W porannej audycji "Zapraszamy do Trójki” dyskutowaliśmy także o bezsensownych znakach drogowych. Kierowcy, z którymi rozmawiali nasi dziennikarze, narzekali przede wszystkim na ograniczenia prędkość w miejscach, w których ich zdaniem jest to zbędne, czyli m. in. na jezdniach wielopasmowych w miastach. Mł. insp. Marek Konkolewski tłumaczył jednak, że jeśli jezdnia ma 2 albo 3 pasy ruchu, to nie znaczy, że trzeba bezkrytycznie podnosić tam dozwoloną prędkość. - Przecież śą chociażby jeszcze przejścia dla pieszych - wyjaśnia.
Zapraszamy do wysłuchania materiału Kuby Witkowskiego.