Straszny los psów w Azji. "Nie ma współczucia"
Najwięcej zwierząt ginie w Chinach, gdzie niesłabnącą popularnością cieszą się dania z mięsa psów. Handlarze nielegalnym psim mięsem traktują zwierzęta z zatrważającym okrucieństwem. Interes ten rozwija się zwłaszcza między Tajlandią a Wietnamem.
Foto: Glow Images/East News
Sakon Nakhon to jeden z najbiedniejszych regionów Tajlandii. Miesięcznie trafia stąd do Wietnamu nawet 30 tys. psów. - Handlarze jeżdżą po wioskach, gdzie skupują psy za bezcen, ale to nie zaspakaja już popytu. Coraz częściej dochodzi do polowania na psy po prostu na ulicach. Wartość psa w Tajlandii waha się od 10 do 30 dolarów, w Wietnamie już 250 dolarów, choć handel psim mięsem jest tam oficjalnie zakazany - mówi John Dalley, założyciel Soi Dog Foundation.
Więcej komentarzy do bieżącej sytuacji na świecie znajdziesz na podstronach audycji "Raport o stanie świata" oraz "Trzy strony świata" .
Bardzo negatywnie na sytuację zwierząt w Chinach wpłynęła polityka Mao. Ciepły stosunek do zwierząt był odbierany jako manifestacja postawy antyrewolucyjnej. W 1950 Mao wydał rozkaz zabicia wszystkich psów w Pekinie, argumentując, że szerzyła się wśród nich wścieklizna. Wiele osób przypuszczało jednak, że chodziło o działania tajnej policji, która eliminowała nocami wrogów rewolucji, co utrudniały zwierzęta.
W 1958 Mao nakazał rozpoczęcie eksterminacji wróbli obarczonych winą za klęskę nieurodzaju. - To pokazało młodym ludziom, że mogą bezkarne zabijać zwierzęta i ukształtowało postawę pozbawioną współczucia - mówił Agacie Kasprolewicz profesor Peter Lee, który zajmuje się walką o prawa zwierząt w Chinach.
Do wysłuchania całej audycji zaprasza Dariusz Rosiak
"Raport o stanie świata" na antenie Trójki w każdą sobotę w samo południe. Zapraszamy!
Jesteśmy także na Facebooku .