Rolnicy wyczekują wiosny: najgorzej będzie jak od razu przyjdzie upał
Zmartwienia rolników zapowiadają problemy nas wszystkich. Sytuacja nie jest krytyczna i powodów do paniki jeszcze nie ma, ale pewien niepokój spowodowany brakiem wiosny jest wyczuwalny.
Śniegowy zając ulepiony w drugi dzień świąt Wielkanocnych na terenie Ośrodka Wypoczynkowego Przystań nad Pilicą
Foto: PAP/Grzegorz Michałowski
Rolnicy czekają na lepszą pogodę, aby rozpocząć prace polowe, a konsumenci już przewidują jakie skutki może mieć zimowa aura panująca na początku kwietnia w całym kraju.
- Dla zbóż opóźnienie terminu siewu o dwa tygodnie skutkuje obniżeniem plonu ziarna o około pięć do dwudziestu procent - uważa Jan Rozbicki ze Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie. Podobnie jest z burakiem cukrowym, który wymaga długiego okresu wegetacji, najlepiej jeżeli w Polsce trwa on około 190 dni. - Przy opóźnieniu siewu, wegetacja nie będzie aż tak długa i należy się spodziewać mniejszej zawartości sacharozy w korzeniach - dodaje.
Jak podkreślają specjaliści sytuacja pogodowa największe zagrożenie niesie roślinom jarym, czyli takim które nie zimują w naszym klimacie. - Pszenica jara, jęczmień, burak, ziemniak to rośliny które zwykle na początku kwietnia są już zasiane - mówi Jan Rozbicki.
Miłośnicy szparagów z Wielkopolski, które zazwyczaj pojawiały się na rynku po 20 kwietnia, pierwszych okazów mogą spodziewać się z tygodniowym opóźnieniem. - To wszystko jednak zależy od tego jakie w kolejnych dniach będą temperatury i czy w ogóle wiosna przyjdzie - podkreśla Marian Jakobszy z Polskiego Związku Producentów Szparaga. - Najgorzej będzie jeżeli po mrozach od razu przyjdzie upał - dodaje.