Koszty kryzysu nie zawsze ponoszą tylko ci, których on dotknął

Władze Cypru pod naciskiem międzynarodowych organizacji finansowych wpadły na pomysł opodatkowania oszczędności obywateli. Pomysł upadł, ale kto wie, czy w innych państwach nie będzie naśladowany...

Koszty kryzysu nie zawsze ponoszą tylko ci, których on dotknął

Foto: EPA/KATIA CHRISTODOULOU

Koszty kryzysu nie zawsze ponoszą tylko ci, których on dotknął (Za, a nawet przeciw/Trójka)
+
Dodaj do playlisty
+

Mimo, że na Cyprze przedsiębiorcy muszą płacić 140 procent podatku, a są takie kraje na świecie gdzie nie płaci się nic, to wyspa ta przyciąga inwestorów. -   Dzieje się tak dlatego ze względu na dość wysoki poziom bezpieczeństwa. Trzeba pamiętać, że Cypr jest położony w Europie. Ze względu logistycznych i komunikacyjnych, dużo łatwiej jest operować własnym kontem, jeżeli jest ono w w Nikozji niż gdzieś na Kajmanach - mówi Ryszard Żółtaniecki, były  ambasador Polski w Grecji i na Cyprze.

Słuchaj innych dyskusji w cyklu "Za, a nawet przeciw" >>>

Cypr jednak wpadł w ogromne kłopoty i jak twierdzi ambasador ich powody są bardzo złożone. - Przez lata na Cyprze był wielki dostatek, ale budowany on był na pewnych nieregularnościach finansowych - wyjaśnia w rozmowie z Kubą Strzyczkowskim Ryszard Żółtaniecki. Gość "Za, a nawet przeciw" tłumaczy, że do pewnego momentu  banki, czy przedsiębiorcy na Cyprze korzystali z pewnego rodzaju luk prawnych. - Kiedy nadeszły regulacje i pewne restrykcyjne decyzje ze strony Unii Europejskiej to część tych dochodów gdzieś wyschła.

Ambasador dodaje, że drugim ważnym powodem kłopotów na Cyprze jest zbyt duże powiązanie tamtejszego systemu bankowego z systemem Greckim.

Gościem Kuby Strzyczkowskiego był także Andrzej Sadowski z Centrum im. Adama Smitha  

W Polsce, ze środowsk bankowych również dopiegaja niepojacą dla społeczeństwa sygnały. Płaca wśród menedżerów sektoru bankowego wzrosła w ubiegłym roku o ponad 10 procent! 

Audycji "Za, a nawet przeciw" można słuchać od poniedziałku do czwartku w samo południe. Zapraszamy.