Chavez - autorytarny przywódca, który zwał się demokratą
"Demokracja, jak powiedział Lincoln, jest rządem ludzi dla ludzi. I tej idei dedykuję całe swoje życie, do jego ostatnich dni" - powiedział kiedyś prezydent Wenezueli. Jednocześnie wytrwale tępił opozycję.
Hugo Chavez
Foto: PAP/EPA/DAVID FERNANDEZ
W dniu śmierci Hugo Chaveza na wenezuelskie ulice wyszły tłumy. "Wiem, że jesteś w niebie", "On nie umarł, rewolucja trwa" dało się słyszeć. - Na początku lat 90. prawie połowa społeczeństwa żyła w ubóstwie. To skandal w kraju, który posiada jedne z największych złóż ropy - podkreśla Oscar Guardiola-Rivera, autor książki "Gdyby Ameryka Łacińska rządziła światem". Po 10 latach rządów Chaveza liczba biednych zmniejszyła się o połowę i to oni najwięcej mu zawdzięczają.
Hugo Chavez nie żyje - serwis specjalny >>>
W strategii prezydenta wielu jednak widziało zagrożenie dla przyszłości Wenezueli. - Finansując różne programy społeczne po prostu rozdawał ludziom dochody z ropy, dawał ryby, a nie wędkę. Te pieniądze nie poszły na kształcenie, gospodarka niczego nie produkuje, gdy przestaną dostawać pieniądze, znów będą biedni - wyjaśnił dziennikarz Maciej Stasiński.
Jak podkreśla Agata Kasprolewicz z Redakcji Publicystyki Międzynarodowej Polskiego Radia Chavez chciał być liderem latynoskiej lewicy. - Pomagał nawet FARC (Rewolucyjne Siły Zbrojne Kolumbii - przyp. red.) w usunięciu legalnego rządu, by w Kolumbii zainstalować przychylnych sobie polityków - podkreśla Stasiński.
Czy śmierć prezydenta Wenezueli oznacza poprawę relacji kraju ze Stanami Zjednoczonymi? Czyją politykę kontynuował Chavez?
W dalszej części audycji:
- trochę śmieszno, ale raczej straszno - taka jest Rosja w książce Wacława Radziwinowicza "Gogol w czasach Google'a".
- Korea Północna zrywa traktaty pokojowe z Koreą Południową i grozi Stanom Zjednoczonym. Znaczy się dyplomacja w wydaniu Dennisa Rodmana nie działa?
- w Bułgarii wrze. Ludzie wyszli na ulice, rząd ustąpił, co będzie dalej?