Dbajmy o polszczyznę!
63 procent Polaków nie zawsze dba o poprawność swoich ustnych wypowiedzi. W przypadku wypowiedzi pisemnych odsetek ten wynosi ponad 50 procent.
Foto: sxc.hu
Na "językowy" problem zwraca uwagę rozpoczynająca się kampania "Język polski jest ą-ę” pod patronatem Rady Języka Polskiego. Językoznawcy od lat alarmują, że brak dbałości o język i urzędnicza nowomowa to największe zagrożenia dla polszczyzny. - Kiedyś było takie powiedzenie: "on jest ą, ę", to znaczyło, że ktoś za bardzo uważa jeśli chodzi o zachowania towarzyskie. Myślę, że to jest przeszłość, dzisiaj się tak już nie mówi - podkreśla prof. Jerzy Bralczyk.
W szczególności zagrożeniem dla znaków diakrytycznych jest komunikacja internetowa i sms-owa. Dr Katarzyna Kłosińska z Rady Języka Polskiego zaznacza, że większość ludzi pisząc e-maile czy sms-y nie stosuje "ogonków". - To prowadzi do tego, że w niedalekiej przyszłości może się wykształcić jakaś nowa odmiana naszego języka, która będzie się charakteryzowała właśnie brakiem tych znaków, kreseczek i ogonków - mówi Kłosińska.
Językoznawcy uważają, że Polacy nie stosują znaków diakrytycznych przy pisaniu sms-ów z dwóch powodów: po pierwsze - lenistwa, a po drugie - wykorzystywanie "ogonków" sprawia, że wiadomość tekstowa staje się dłuższa i droższa. - Te nietypowe znaki są traktowane przez system w naszym telefonie inaczej i zabierają więcej miejsca. Ograniczenie miejsca w pisaniu sms-ów powoduje, że sms z polskimi znakami jest droższy - wyjaśnia Marcin Gruszka, rzecznik prasowy sieci Play.