"Zły premier, zły minister, ale LOT trzeba ratować"
Andrzej Stankiewicz ("Wprost") powiedział w radiowej Trójce, że należy bronić narodowego przewoźnika, a państwo musi być graczem na rynku.
Samolot Polskich Linii Lotniczych LOT
Foto: Wikipedia/CC/Adrian Pingstone
Na lotnisku w Chicago odwołano odlot Dreamlinera do Warszawy. Maszyna wcześniej bezpiecznie wylądowała, kończąc rejs ze stołecznego Okęcia.
W środę Amerykanie wycofali całą swoją flotę ze względu na usterki w akumulatorach Dreamlinerów japońskich linii lotniczych. Loty Boeingów 787 zawiesiły też Japonia, Indie i Chile.
Według Andrzeja Stankiewicza, ktoś wreszcie musiał przerwać serię wpadek z awariami Dreamlinerów. Zdaniem dziennikarza, Amerykanie uznali, że trzeba przejrzeć te samoloty i jest to działanie logiczne. - Ta historia momentami jest już karykaturalna - zaznaczył Stankiewicz. Dodał, że LOT, jako mała linia z dużymi kłopotami finansowymi, nie powinien opierać swojej przyszłości na samolotach zaawansowanych technologicznie.
Michał Szułdrzyński ("Rzeczpospolita") twierdzi, że dopiero teraz wyszedł na jaw "cały cyrk z zakupem Dreamlinerów". Zdaniem gościa Trójki widać polską zaściankowość i kompleksy. - Czy tak dużym kosztem powinniśmy polepszać sobie samopoczucie? - pytał dziennikarz.
Goście Trójki odnieśli się również do problemów spółki PLL LOT. Andrzej Stankiewicz powiedział, że należy bronić naszego narodowego przewoźnika, a w pewnych sprawach państwo musi być graczem na rynku, mieć kontrolę. - Nie wplątujmy natomiast polityki do zakupu Dreamlinerów - dodał dziennikarz.
Wysłuchaj całej audycji!
Rozmawiał Krystian Hanke.
mr