U Romneya nie ma miejsca dla europejskich dziennikarzy
- Do sztabu republikańskiego kandydata zaproszono tylu gości, tylu fundatorów kampanii, że my się już nie zmieściliśmy i, mimo protestu, nic się nie dało zrobić - donosi z Bostonu Michał Żakowski.
Spotkanie Mitta Romneya z wyborcami. Fairfax, Virginia, USA, 5.11.2012.
Foto: fot. PAP/EPA/MICHAEL REYNOLDS
Główny sztab wyborczy Mitta Romneya znajduje się w Bostonie, a on sam głosował będzie w Domu Aktywności Ludzi Starszych w Belmont pod Bostonem.
- W samym sztabie trwają przygotowania, instalują się największe telewizje świata, przygotowywane są boksy. W hali głównej jest oczywiście miejsce dla amerykańskich dziennikarzy, a my mamy swoje miejsce w hotelowej piwnicy - mówi korespondent Polskiego Radia Michał Żakowski .
Dziennikarz podkreśla, że w zespole Romneya nastroje są optymistyczne, a ciężka praca nie ustaje. - Kandydat czyta dwie książki: szpiegowską oraz biografię prezydenta Roosevelta, ale nie może biegać na ulubionego shake'a ani uprawiać joggingu. Obaj kandydaci mają tez krzesła do masażu - wyjaśnia Żakowski.
Więcej dowiesz się słuchając całej relacji!
O godzinie 12 polskiego czasu otwarte zostaną pierwsze lokale wyborcze w Stanach Zjednoczonych.