Czwarta kadencja Hugo Chaveza
- Chavez jest pierwszym przywódcą Wenezueli, który nie wywodzi się z białej oligarchii, jest postrzegany jako jeden z ludu. Jest najpopularniejszym politykiem kraju i prawdopodobnie jeszcze przez jakiś czas nim zostanie. Choć nie jest idealnym przywódcą - komentuje w Trójce Maciej Okraszewski.
Hugo Chavez
Foto: PAP/EPA/DAVID FERNANDEZ
Prezydent Wenezueli po raz kolejny wygrał wybory i utrzymał się przy władzy. - Dzięki ponad 8 milionom rodaków, którzy głosowali za rewolucją, za socjalizmem, za niepodległością, za wielką Wenezuelą oraz przyszłością następna kadencja naszego rządu rozpoczyna się już dziś! Zademonstrowaliśmy, że nie można wygrać z ludem Simona Bolivara - wołał Hugo Chavez po ogłoszeniu wyników. W wyborach prezydenckich zdobył 54 proc. głosów.
- Ogromna popularność Chaveza wynika z faktu, że podczas 14 lat jego rządów 21 proc. Wenezuelczyków wyszło z najgorszej biedy. Dzięki jego polityce pojawiło się tanie mieszkalnictwo, edukacja, sklepy z tanią żywnością, ochrona zdrowia dla najuboższych - wyjaśnia znawca Ameryki Południowej i niezależny publicysta Maciejem Okraszewskim z portalu dzialzagraniczny.pl
Wszystkie te programy prezydent Wenezueli finansuje dzięki środkom ze sprzedaży ropy naftowej. - Duża część tych środków płynie także za granicę do kilku państw, które Chavez sponsoruje - dodaje gość Łukasza Walewskiego i podkreśla, że wenezuelski prezydent odnosi nie tylko sukcesy.
Największym problemem kraju jest przemoc sięgająca tysięcy zabójstw i porwań rocznie, ale też niesprawne działanie rozrośniętych sfer biurokratycznych i rosnąca korupcja. - Chavez ma swoje cele, które próbuje realizować za pomocą socjalizmu XXI wieku, ale przy okazji traci na wielu innych polach - dodaje Okraszewski.
Więcej o aktualnej sytuacji w Wenezueli, a szczególnie ograniczaniu wolności i nowych tendencjach w polityce, dowiesz się słuchając całej rozmowy.