Wysoka stawka i wyższa poprzeczka, czyli wybory w USA

- Powinniśmy życzyć sobie silnych i zdecydowanie wychodzących z kryzysu Stanów Zjednoczonych, czy będzie to pod wodzą Romneya czy pod wodzą Obamy, to jest kwestia drugorzędna - mówi w Trójce Andrzej Jonas, redaktor naczelny "The Warsaw Voice".

Wysoka stawka i wyższa poprzeczka, czyli wybory w USA

Foto: PAP/EPA/MICHAEL REYNOLDS / POOL

"Trzy strony świata" 3.10.2012
+
Dodaj do playlisty
+

Najbliższe debaty prezydenckie mają szansę stworzyć nowy rozdział w historii Stanów Zjednoczonych. W przeszłości zdarzało się, że bezpośrednia dyskusja kandydatów przechylała szalę zwycięstwa, kierując kraj na jeden, konkretny tor.

Do dziś Amerykanie pamiętają historyczną potyczkę Kennedy'ego z Nixonem z 1960 roku, czy efektowne debaty Reagana z 1980 i 1984, odpowiednio z Carterem i Mondale'em. Andrzej Jonas, redaktor naczelny "The Warsaw Voice", zwraca uwagę na pewien paradoks, że rozmaite sprawy idą do przodu, ale bardzo wiele stoi w miejscu i jest głęboko zakotwiczone w przeszłości. - W prezentowaniu się wyborcom wszystko jedno czy w czasie wieców czy przy ogłaszaniu programów i podczas debat telewizyjnych, chodzi o to, żeby zdobyć ich zaufanie i przychylność. To "stare" kategorie, nowoczesne są tylko metody, inne niż było poprzednio - podkreśla gość Damiana Kwieka.

Zobacz serwis specjalny Polskiego Radia - Wybory w USA >>>

Obama i Romney umówili się na trzy telewizyjne spotkania. Do pierwszego z nich, poświęconego sprawom krajowym, dojdzie dziś w nocy, szacuje się, że prezydenta w starciu z pretendentem obejrzy 60 milionów Amerykanów.  Andrzej Jonas podkreśla, że dzisiaj znacznie większą uwagę niż kiedyś zwraca się na to, by debaty były szybkie, wartkie i migotliwe. - Wiele mediów opiera swój kontakt z szeroką widownią przede wszystkim na migotliwości. Już od czasu sławnej debaty Kennedy-Nixon wielką uwagę reżyserzy i trenerzy obu konkurentów zwracają na mimikę i "ruch sceniczny" - ocenia ekspert.

Dla przegrywającego w sondażach Romneya stawka jest bardzo wysoka. Z kolei - jak  przekonuje Marek Wałkuski - być może mamy przed sobą kluczowy moment amerykańskiej kampanii wyborczej, bo choć dla Romneya to bardzo wysoka stawka, to Obama ma wyżej ustawioną poprzeczkę. - Większość Amerykanów spodziewa się bowiem, że to on wygra ten pojedynek - mówi Marek Wałkuski.

Posłuchaj innych rozmów o sytuacji na świecie >>

Andrzej Jonas zwraca uwagę, by pamiętać, że tego rodzaju starcia jak debaty telewizyjne są przede wszystkim konkurencją nie programów i nie merytoryczną, tylko konkurencją osobowości. - Dwie cechy ma wykazać ten, na którego oddam głos - tak myśli większość wyborców. Jedna cecha: "mam do niego mieć zaufanie", a druga cecha: "to powinien być przyzwoity gość" - tłumaczy gość audycji "Trzy strony świata".