Wystarczy, żebyś chciał uratować komuś życie
Igła używana przy krwiodawstwie jest grubsza niż taka, którą pobiera się krew do badań. Dawcy twierdzą jednak, że wkłucie nie boli. Samo pobieranie krwi trwa 5-7 minut, nigdy dłużej niż 12. Młodzi krwiodawcy podkreślają, że robienie tatuaży czy kolczyków jest dużo bardziej bolesne, a przecież nie ratuje życia.
Foto: Glow Images
Jan Faberski, bohater reportażu Magdy Skawińskiej był krwiodawcą od 18. roku życia. Teraz wiek mu już nie pozwala (krew można oddawać do 65. roku życia), więc zachęca do tego uczniów. Jak przyznaje oddał w życiu 42 litry krwi, ale nie o rekordy tu chodzi, a o pomoc potrzebującym. Każdy, nawet ten, kto na oddanie krwi zdecydował się tylko kilka razy, jest osobą wyjątkową. Jako pierwsze w szkolne akcje zaangażowało się miasto Sieradz. W Warszawie akcje podjęła dzielnica Wola.
Posłuchaj innych Trójkowych reportaży >>>
Krew ratuje życie, ale niestety nie da się jej zgromadzić na zapas. Maksymalna długość przechowywania to 42 dni. Najlepiej jednak, żeby krew wykorzystywana przez lekarzy podczas zabiegów czy operacji była jak najświeższa.
Nie bez znaczenia, jak się okazuje jest to, co się je przed oddaniem krwi. Po tłustym śniadaniu krew nie będzie się nadawała. Zmiany, co do tłustości, łatwo zaobserwować w kolorze krwi, osocze zaś będzie mętne. Nieprawdziwe jest bowiem przekonanie z którym przychodzi wiele osób do stacji krwiodawstwa, czy autobusów, gdzie można oddać krew, że należy to robić na czczo. Najlepiej jest przyjść po lekkim śniadaniu.
Drogi krwiodawców do oddawania krwi były bardzo różne, jedni robili to z powodów osobistych, bo ktoś z bliskich potrzebował, inni, że się zerwać ze szkoły. Wszystkich jednak łączy świadomość, że wystarczy chcieć, aby uratować czyjeś życie.
Zapraszamy do wysłuchania reportażu Magdy Skawińskiej "Dar życia"
gs