"Żegnaj Hiszpanio"? To nierealne
- Trudności gospodarcze sprzyjają postawom protestu i nadziejom, ułuda, że samemu można by wyjść z kryzysu. Nie ma jednak możliwości, by Katalonia przejęła kompetencje rządu centralnego Hiszpanii i sama dała sobie radę - uważa Bartłomiej Znojek z PISM.
Demonstracje w Katalonii. Mieszkańcy hiszpańskiej prowincji domagają się powołania samodzielnego państwa. 11.09.2012.
Foto: fot. PAP/EPA/ANDREU DALMAU
11 września 2012 roku, w Narodowym Dniu Katalonii, półtora miliona mieszkańców tego regionu domagało się na ulicach Barcelony niepodległości ich prowincji, która już jest wspólnotą autonomiczną Hiszpanii. Mieszkańcy Katalonii uważają, że dzięki ich pracowitości i gospodarności utrzymuje się bardziej zacofane regiony kraju i twierdzą, że samodzielnie żyłoby im się znacznie lepiej.
- Droga do tego jest bardzo daleka i raczej niemożliwa. Obecna konstytucja Hiszpanii mówi o tym kraju, jako szanującym istnienie różnych grup narodowościowych, ale nie dopuszcza odłączenia się jakiegoś regionu - podkreślił Bartłomiej Znojek z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych.
Posłuchaj innych rozmów o sytuacji na świecie >>
Analityk PISM wyjaśnił, że źródłem poczucia odrębności Katalonii jest przede wszystkim język, ale są też inne powody, które pozwalają się wyróżniać na tle innych regionów: Barcelona, Antoni Gaudí, FC Barcelona. - Ale ich także dotknął kryzys, prowincja ma problem z bezrobociem, deficytem i długami, na co dowodem jest prośba o pomoc z funduszu centralnego Hiszpanii - powiedział w rozmowie z Ernestem Zozuniem.