Prawdziwy mężczyzna zawsze ma przy sobie...
Portfel i telefon to banalna odpowiedź. Słuchacze Trójki postawili na bletki i klucze, ale okazuje się, że macho z krwi i kości nie zapomina o... wachlarzu!
Foto: Glow Images/East News
Choć "macho" wszedł do potocznego języka jako określenie dla "prawdziwego" mężczyzny, to jego wizerunek w kraju, z którego to wyrażenie pochodzi, nieco odbiega od naszych oczekiwań.
- Prawdziwy macho pochodzący z południa Hiszpanii i bywający na koncertach flamenco ma zawsze przy sobie wachlarz. W Polsce nawet by nam nie przyszło do głowy, żeby ten atrybut połączyć z mężczyzną - opowiada Conrado Moreno.
Adam Jarczyński z Polskiej Akademii Protokołu i Etykiety proponuje inne określenie - dżentelmen - a każdemu, kto się za takiego ma, zaleca "mieć przy sobie te rzeczy, które pomogą mu funkcjonować sprawnie w otoczeniu innych dżentelmenów, ale przede wszystkim dam". - Nie chodzi o to, by robić z dżentelmena MacGyvera, ale na pewno przydałaby mu się chusteczka, dzięki której może damie pomóc wyjąć muszkę z oka, albo wyczyścić jakąś część garderoby - radzi ekspert.
Wśród "męskiego" zestawu znalazły się także: pasek do spodni, zapałki, nóż i narzędzie wielofunkcyjne, flary oraz... smartfon.
Tylko czy smartfon może zastąpić korkociąg...
A czym są wspomniane bletki i w czym pomaga kora brzozy? Dowiesz się słuchając całej relacji w Trójce!
Porannego pasma "Zapraszamy do Trójki" można słuchać od poniedziałku do soboty między 6 a 9.