Moje podwórko, moje miasto, mój kraj
Od kopania grządek, przez warsztaty architektoniczne, po praktyczne uwagi do planów zagospodarowania przestrzeni. Czy partycypacja społeczna stanie się lekiem na kryzys demokracji?
Foto: Glow Images/East News
Czy sprawi, że - prócz chodzenia na wybory - ludzie będą czuli się za coś odpowiedzialni i odzyskają poczucie wpływu na rzeczywistość? Przykładem na codzienną partycypację społeczną jest praca urbanistów i architektów, którzy mieszkańców włączają w proces planowania i zagospodarowania przestrzeni.
Obywatel a proces decyzyjny
Marlena Happach - architekt, animatorka i dydaktyk, prezeska Stowarzyszenia Odblokuj podkreśla, że o prawdziwej partycypacji można mówić tylko wtedy, gdy współpraca odbywa się w konkretnej grupie i zamkniętej przestrzeni, a więc w skali na tyle małej, że możemy mieć realny wpływ na dalsze losy tej przestrzeni. - Jeśli natomiast mamy do czynienia z tysiącami użytkowników, to zacznamy rozmawiać tylko z ich reprezentacją i tylko na temat wybranych problemów. A poza tym nie ma pewności, że uzyskane od mieszkańców informacje przełożą się na właściwe decyzje przestrzenne, które zależą przecież od decydentów - wyjaśniła.
W tym sensie partycypacja najbardziej sprawdza się w projektach "podwórkowych".
Odpowiedzialność = władza?
W procesie planowania przestrzeni udział biorą: urzędnicy, właściciele gruntów, deweloperzy, ustawodawca i obywatele, czyli mieszkańcy. Teoretycznie ci ostatni powinni mieć najwięcej do powiedzenia. Ale ...
- Aby móc przejąć odpowiedzialność za przestrzeń, ktoś tę odpowiedzialność musi chcieć przekazać - przyznał Paweł Jaworski, architekt-urbanista i filozof, edukator partycypacji społecznej, autor warsztatów dla społeczności lokalnych zainteresowanych samodzielnym przekształcaniem przestrzeni sąsiedzkiej.Tymczasem o planach zagospodarowania przestrzeni obywatele zazwyczaj w ogóle nie wiedzą.
Goście Dariusza Bugalskiego byli zgodni, że, aby partycypacja częściej miała miejsce, informacja o głosowaniu na miejscowe plany powinna być wyeksponowana dokładnie tak, jak w przypadku wyborów. - Ludzie chcą mieć pojęcie i wpływ na to, co dzieje się w ich otoczeniu. Niestety narzędzia partycypacyjne zaczyna stosować się dopiero wtedy, gdy pojawia się konflikt ze społecznością lokalną - dodał Jaworski.
Jaka jest rola światłego przywództwa? Na czym polega inicjatywa Napraw Sobie Miasto? Dlaczego architekci cierpią na syndrom "wiedzenia lepiej"? Czy partycypacja nie prowadzi do urbanistycznego chaosu i dlaczego sprzeciw angażuje najmocniej?
Wysłuchaj całego "Klubu Trójki - 27 czerwca 2012", w którym wypowiadała się także Dorota Leśniak-Rychlak, historyczka sztuki i architektka, redaktorka naczelna kwartalnika "Autoportret. Pismo o dobrej przestrzeni".