Kasztan - przyjaźń silniejsza niż więzienie
- Żałuję. Co można poradzić, jak człowiek sam sobie zawinił, trzeba pokutować. A przyzwyczajony jestem, bez koni nie mogę realizować życia - mówi bohater reportażu Trójki.
Foto: Glow Images/East News
- Wypiłem dwa czy trzy razy, zostałem zatrzymany z koniem. Odwieźli mnie, bo nie wolno jechać. To nie samochód, ale pojazd, więc zrobili mi areszt – opowiada pan Piotr.
Piotr musiał zostawić dom i gospodarstwo. Najgorsze jednak, że musiał zostawić swojego najbliższego przyjaciela - konia. Cztery miesiące więzienia. Taki wyrok usłyszał góral z Rabki za jazdę wozem po pijanemu. Pan Piotr trafił do nowosądeckiego Zakładu Karnego. Koń - najpierw do sąsiada skazanego, później zajęła się nim gmina. Rozstanie z Kasztanem nie trwało jednak długo.
- Martwiłem się: sam jest, czy mu tam dobrze? Jak go widzę, to jest inaczej - mówi bohater reportażu Moniki Chrobak.
Dzięki życzliwości Fundacji im. Ojca Pio ze Stróż, pan Piotr może odsiadywać wyrok razem ze swoim Kasztanem. W fundacji w Stróżach więźniowie pracują przy zajęciach z hipoterapii, Kasztan znalazł tam swój "tymczasowy" dom i także pomaga dzieciom odzyskać zdrowie.
- Jednak dotarł tu gdzie ja - mówi - Co można poradzić, jak człowiek sam sobie zawinił, trzeba pokutować. Przyzwyczajony jestem do tego, żeby jeździć, być przy koniach, bez koni nie mogę realizować życia.
Zapraszamy do wysłuchania reportażu Moniki Chrobak "Kasztan".
Reportaży na antenie Trójki można słuchać od poniedziałku do czwartku o godz. 18.15.
(ed)